zamknij okno

Newsletter

Wyrażam zgodę na zamieszczenie moich danych osobowych w bazie OKNOTEST.PL i wykorzystywanie ich w celach marketingowych (zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, Dz. U. Nr 133, poz 833) z możliwością wglądu do swoich danych oraz prawem ich aktualizowania. Wyrażam zgodę na otrzymywanie od OKNOTEST.PL i jej Partnerów informacji handlowych w rozumieniu ustawy z dn. 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. Nr 144, poz. 1204)

 
 
 
 
 
zamknij okno

Korzystasz z Internet Explorera 6. Strona może działać niepoprawnie. Twoja przeglądarka nie jest już dłużej wspierana! Prosimy zaktualizuj przeglądarkę
internetową!

badania okien, ITT, test okien

Informacja na zawołanie! Szybkie wyszukiwanie!

close
rozwiń listę dodatkowych opcji wyszukiwania

Dobre, lepsze, najlepsze… okna PVC

Rynek pełen jest okien wyłącznie dobrych, lepszych i najlepszych. A gdzie podziewają się te złe, gorsze i najgorsze? Ktoś powie złośliwie, że jeśli te dobre są na rynku, to te złe są już z pewnością w domach inwestorów. Nie jest ani tak dobrze jak mówią sprzedawcy, ani tak źle jakby chcieli złośliwcy. A jak jest?

Poszło okno do doktora…

Na początku listopada Związek Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa podał do publicznej wiadomości wyniki zleconych przez siebie badań okien. W założeniu badanie adresowane było do przyszłych nabywców i miało dać odpowiedź na pytanie, czy osiągi okna kupionego w punkcie sprzedaży odpowiadają wartościom deklarowanym przez producentów. Badaczom wyszło, że w większości przypadków nie odpowiadają, co jest przejawem nieuczciwości. Oliwy do ognia dolała publikacja Gazety Wyborczej, w której z wyników uczyniono ranking jakości wyrobów, no i się zaczęło. Firmy, które wypadły rzekomo gorzej zagrzmiały z oburzeniem. Te podobno lepsze nie omieszkały zgrabnie wpleść tego faktu w marketingową opowieść o własnej świetności. W medialnej przestrzeni zaczęły się krzyżować oświadczenia, kontroświadczenia, interpretacje i nadinterpretacje. Gorączce uległy branżowe media, które zamiast zająć się w redakcyjnych komentarzach analizą wyników, przyczyn i skutków, poświęciły miejsce i czas głównie emocjonalnym wystąpieniom producentów i organizatorów zarzucających sobie żonglowanie danymi.

Syndrom psiego ogona

Widzieliście kiedyś psa, który kręci się w kółko goniąc własny ogon? Z podobną nieco sytuacją mamy do czynienia po przeprowadzonych badaniach okien. W powierzchownych sądach wygłaszanych publicznie przez organizatora i część mediów okazało się, że firmy, które zadeklarowały wysoki poziom osiągów i częściowo przestrzeliły, są „nieuczciwe”. Z kolei firmy deklarujące nisko i ostrożnie, przy okazji trafiające w punkt, spora część branży uznała za… równie „nieuczciwe” twierdząc, że niskie poziomy osiągów to produkt daleki od doskonałości. Czyli tak źle, a tak niedobrze. Jakby się nie kręcić ogon zawsze z tyłu.

Spróbujmy przyjrzeć się badaniu odrzucając elementy walki konkurencyjnej oraz tok i sposób myślenia narzucony przez dziennikarzy GW. Na podstawie wyników jednostkowego badania, pojedynczego okna nie powinno się oceniać producenta wedle zasady „uczciwy – nieuczciwy” albo dzielić produktów według kryterium „dobre – zdyskwalifikowane”. Żadnego pochopnego ferowania wyroków. W medialnym zamieszaniu nikt na razie nie zainteresował się dlaczego na 13 zbadanych wyrobów tylko w trzech przypadkach stwierdzona została zgodność osiągów deklarowanych ze zbadanymi? Czy te trzy przypadki zgodności dają podstawę do twierdzenia, że w pozostałych dziesięciu mamy do czynienia z nieuczciwością producenta i próbą świadomego wprowadzania w błąd nabywców? Czy producent okien w ogóle odpowiada za poziom osiągów okna sprzedawanego przez dealera będącego niezależnym podmiotem gospodarczym? Lista ważkich pytań jest zdecydowanie dłuższa, a i na te postawione nie sposób odpowiedzieć wyczerpująco w jednym artykule.

Zło konieczne

Naszym zdaniem dziesięć „pudeł” to reguła, którą powinni zapamiętać i zrozumieć wszyscy producenci, sprzedawcy i inwestorzy, a trzy „trafienia” to… szczęśliwy przypadek nie wynikający z przemyślanej polityki jakości.

Producent może z pełną odpowiedzialnością zadeklarować poziom osiągów eksploatacyjnych okien wyłącznie na podstawie posiadanych świadectw i raportów ze wstępnych badań typu wyrobu (ITT), albo wstępnych pełnych badań typu o ile nadal deklaruje zgodność wyrobu w odniesieniu do wymagań odpowiedniej aprobaty technicznej. To prawda, że producenci coraz częściej badają swoje wyroby, ale prawdą jest również, że wielu z nich nadal nie traktuje ich jako istotnego elementu systemu zapewnienia jakości, który powinien idealnie współgrać z polityką informacyjną firmy i obowiązującym systemem prawnym. Badania, to dopust Boży, zło konieczne i wymyślony przez kogoś sposób na „wyciąganie kasy”. Takie podejście sprawia, że badania się zleca, a wyniki… odkłada na półkę, nie wykorzystując ich w codziennej pracy albo wykorzystując bezmyślnie, co właśnie zostało obnażone przez Związek Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa.

Nieuczciwość, czy bezmyślność?

Posiadanie wyników badań to jedno, a umiejętne z nich korzystanie to zupełnie, co innego. Po zleceniu, a przed otrzymaniem świadectwa wykonania badań typu, producent ściśle współpracuje z laboratorium badawczym. Skutkiem takiej współpracy są poziomy osiągów o wartościach maksymalnych albo pożądanych przez zleceniodawcę dla określonej próbki w zakresie badanych właściwości. Brak dalszego zainteresowania sensem i znaczeniem tych badań sprawia, że uzyskane poziomy osiągów są często bez zastanowienia przenoszone przez firmy do informacji towarzyszącej oznakowaniu CE albo znakowi budowlanemu B, bądź podawane nabywcy, gdy o nie zapyta. Takie zachowanie byłoby zrozumiałe gdyby producent lub sprzedawca mógł w dowolnych warunkach i na dowolny okres zapewnić 100% powtarzalność wyników. Nie może, a twierdząc, co innego lub posługując się wynikami badań typu „bez namysłu” popełnia oczywisty błąd, który wcale nie wynika z braku uczciwości, ale z braku wyobraźni albo, co gorsze, kompetencji.

Załóżmy, że jesteśmy w stanie w procesie produkcyjnym zapewnić 100% powtarzalność osiągów z badań ITT. Przed zadeklarowaniem takich poziomów osiągów warto odpowiedzieć sobie na pytanie o czas w jakim taka deklaracja będzie na pewno odpowiadała stanowi rzeczywistemu. Po krótkim zastanowieniu łatwo dojść do wniosku, że w praktyce jest to możliwe wyłącznie do czasu dotarcia okna do... bramy zakładu produkcyjnego. Dlaczego? Powody są co najmniej dwa. Pierwszy to przepisy Kodeksu cywilnego, drugi, to wiedza o tym jak i jaką drogę przebędzie produkt zanim zostanie wbudowany w obiekcie budowlanym i co się z nim po drodze będzie działo. Nie czas na rozważania prawne lepiej prześledzić drogę produktu od producenta, do finalnego nabywcy:

Okno ze stołu montażowego (ręcznie) na stojak i do magazynu. Z magazynu na samochód. Samochodem na drugi koniec powiatu, województwa, czy Polski po drogach, które są, jakie są. Z samochodu, (ręcznie), do magazynu dealera. Z magazynu dealera, (ręcznie), na samochód ekipy montażowej. Samochodem na plac budowy po drogach, które są… . Z samochodu ekipy montażowej, (ręcznie), na… cokolwiek, co będzie pod ręką i pod ścianę. Do tego miejsca wszystkie czynności związane ze składowaniem, transportem lub opakowaniem powinny odbywać się zgodnie z odpowiednią instrukcją wydaną przez producenta, ale konia z rzędem temu, kto taką już widział. Dalej demontaż skrzydeł, rama w ścianę, powrotne założenie skrzydeł i regulacja przywracająca w teorii ustawienia fabryczne, wszystko na podstawie kolejnej instrukcji producenta, wykonane przez ekipę montażową o standardowym zaangażowaniu i umiejętnościach. Czy okno posiada jeszcze osiągi na poziomie fabrycznego ITT?

Przy transporcie i dostawach materiałów sypkich, ciekłych lub gazowych obowiązuje często tak zwany % na ubytki. Coś wyparuje, coś się wysypie lub wyleje. Badania Związku pokazały, że podobnie (niestety) dzieje się z oknami. Tu, co prawda samego produktu nie ubywa, ale może zmieniać się poziom osiągów w zakresie niektórych właściwości eksploatacyjnych i takie jest właśnie wytłumaczenie 10 wpadek. Zmianę osiągów łatwo przewidzieć choćby na podstawie opisanej przez nas drogi produktu do nabywcy. Nie przewidziano. Czy brak przewidywania to nieuczciwość? Wydaje się, że w badaniu nie odkryto żadnej nieuczciwości po stronie różnych podmiotów uczestniczących w obrocie, ale na pewno sporą dawkę lekceważenia lub braku procedur oraz zwykłej bezmyślności. Mleko wykipiało, a tu zamiast brać się do sprzątania nieuważne i nierozważne kucharki tracą czas na spory karkołomnie dowodząc, że mając mały garb jesteśmy lepsi, bo oponent ma dwa i jest większym wielbłądem. Czy już nie pora, by wielbłądem nie bywać wcale?

Ziarno ślepej kury

A co z grupą trzech „uczciwych” szczęśliwców, którym udało się trafić w punkt, a nawet wyprodukować okna lepsze niż im się wydawało? Tym się zdarzyło jak przysłowiowej ślepej kurze ziarno. Dwóch, posiadane wyniki badań ITT odłożyło na półkę tak głęboko, że całkowicie o nich „zapomniało”, więc zadeklarowali poziom osiągów na poziomie wymagań aprobat technicznych ITB. Nie czas i miejsce na głębszą ocenę obecnej wartości od lat takich samych osiągów wymaganych przez ITB od okien z PVC. Są niezmiennie i niezmiernie niskie, więc łatwo je spełnić, a nawet niechcący poprawić, co także udowodniło badanie Związku. Tak po sprawiedliwości trzeba zauważyć, że producenci „nieuczciwi”, w większości spełnili wymagania aprobat z naddatkiem większym nawet niż ci „uczciwi”. Powstaje zatem całkiem zasadne pytanie, czy wymagania na poziomie osiągów proponowanych przez ITB w aprobatach mają jeszcze sens i odzwierciedlają dzisiejszy stan techniki, a przede wszystkim, czy mogą być jeszcze satysfakcjonujące dla odbiorców okien?

Z chwilą przyjęcia do zbioru polskich norm, normy EN 14351-1:2006, aprobaty powinny przestać obowiązywać. Z różnych przyczyn tak się nie stało i to nie jest dobre z punktu widzenia rozwoju branży okiennej i konkurencji na rynku krajowym. Możliwość posługiwania się w ocenie zgodności przez jedną cześć producentów aprobatami, a przez drugą normą europejską może teraz rodzić u tych drugich pokusę deklarowania osiągów na poziomie albo nawet poniżej poziomu wymagań aprobat technicznych, co nie jest zabronione. W skrajnych przypadkach dla właściwości, dla których nie ma wymagań krajowych można by i deklarować wyłącznie osiągi nieokreślone (npd). Idąc tą drogą, branża zrobi krok do tyłu, ale będzie pełna firm „uczciwych”.

Inne wnioski płyną z poziomu osiągów zadeklarowanego przez trzeciego „doskonałego”. Nieco powyżej wymagań aprobat technicznych, ale z pewnością znacznie poniżej wyników badań ITT. To przemyślne i ciekawe rozwiązanie. Biorąc pod uwagę wszystkie deklaracje „za wysokie” i nietrafione oraz „za niskie” i niedoszacowane, ta droga wydaje się stanowić dobrą podstawę do poszukiwania złotego środka, czyli wartości osiągów uwzględniających nieuchronną „utratę wartości” przez okna, ale jednocześnie odpowiednio wysokich, by absorbować najnowsze osiągnięcia w dziedzinie techniki okiennej i kroczyć za rosnącymi oczekiwaniami rynku. Ten sposób deklarowania wskazuje, że najwyższy już czas na opracowanie dla okien PVC całkiem nowych minimalnych wymagań eksploatacyjnych, w pełni kompatybilnych z normą PN-EN 14351-1+A1:2010.

Stare i nie jare

Dobrze znane aprobaty techniczne serii AT-15, to nic innego jak pewien zbiór wymagań minimalnych. Minimalnych wartości osiągów w zakresie określonych właściwości, jakie powinno posiadać okno, by mogło być zastosowane w budownictwie. Mówiąc obrazowo żadne okno nie powinno być gorsze niż chce tego aprobata, lepsze może być zawsze! Na szerszą dyskusję, czy aktualny poziom wymagań w aprobatach odpowiada dzisiejszemu stanowi techniki, zapotrzebowaniu inwestorów i szeroko pojętego budownictwa nie czas i miejsce. Naszym zdaniem już od dawna nie odpowiada i czas na zmiany. Istotne jest także to, że wymagania aprobat, jakie by nie były i tak nie mają charakteru przepisów powszechnie obowiązujących.

Nieco inaczej w tym zakresie jest z drugim istniejącym zbiorem wymagań, czyli Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 „W sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie” (Dz.U. z 2002 roku, Nr 75, poz. 690), stanowiącym polski zbiór przepisów techniczno-budowlanych o powszechnie obowiązującym charakterze, co przesądza o ich nadrzędnym znaczeniu w stosunku do wymagań aprobat. Okno wprowadzane do obrotu w Polsce musi spełniać wymagania wynikające z przepisów techniczno-budowlanych. Niestety słabą stroną Rozporządzenia jest to, że można w nim odnaleźć jedynie dwa wymagania związane z oknami i na dodatek oba są już... do niczego. Pierwsze wymaganie dotyczy przepuszczalności powietrza wyznaczanej wartością współczynnika infiltracji „a”. Drugie, określa górną dopuszczalną wartość współczynnika przenikania ciepła w zależności od strefy klimatycznej. Współczynnik infiltracji powietrza z Rozporządzenia jest skamieliną po aprobatach technicznych i niewiele ma wspólnego z klasami przepuszczalności powietrza z normy PN-EN 14351-1+A1:2010. Natomiast przenikalność cieplna okna na poziomie Uwmax 1,8 – 1,7 W/(m2 * K) jest oderwana od aktualnego stanu techniki oraz nieadekwatna do oczekiwań inwestorów w czasach energooszczędności i budownictwa pasywnego.

Nowy ład

Znana i obowiązująca od 5 lat norma wyrobu EN 14351-1 nie zawiera żadnych wymagań w odniesieniu do okien. Jej istotne znaczenie wynika z faktu, że ustala i wprowadza ona na nasz grunt po raz pierwszy zasadę, że poziom wymagań dla okien i drzwi zależy od indywidualnie ustalonej charakterystyki oraz zamierzonego przez nabywcę użytkowania z obowiązkowym uwzględnieniem wymagań krajowych przepisów techniczno-budowlanych. Oznacza to, że każde okno wprowadzane do obrotu na polskim rynku musi spełniać wymagania wynikające z obowiązujących u nas przepisów techniczno-budowlanych, a poza tym o możliwości jego zastosowania w danym obiekcie budowlanym decydują inne czynniki, jak na przykład lokalizacja, wielkość obiektu, albo jego przeznaczenie. Osobą zobowiązaną do porównania wymagań obiektowych z zadeklarowanymi przez producenta osiągami jest architekt, projektant lub po prostu inwestor, nazywany w normie „kompletatorem”.

W ten sposób ponownie wracamy na teren badania przeprowadzonego przez Związek Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa. W odniesieniu do zasady, którą przynosi norma EN 14351-1 zleceniodawca badań, dziennikarz, inwestor, a nawet branżowy konkurent jako umowny „kompletator” może sobie oceniać osiągi okien w sposób jaki tylko zechce w odniesieniu do ustalonych przez siebie równie umownych wymagań obiektowych. Wtedy wolno sobie pozwolić na „dyskwalifikowanie” dowolnych okien jako nie spełniających indywidualnych wymagań. Nie wolno jednak tak postąpić i posuwać się do „dyskwalifikacji” wyrobu w odniesieniu do wymagań przepisów techniczno-budowlanych, szczególnie jeśli nie potrafi się ich właściwie odczytać i zinterpretować. Wymagana w Rozporządzeniu minimalna wartość współczynnika infiltracji odnosi się wyłącznie do budynków mieszkalnych, zamieszkania zbiorowego i budynków użyteczności publicznej. To spora grupa obiektów budowlanych, ale nie wszystkie. Wyroby „zdyskwalifikowane” w ocenie badających mogą być bez problemu wykorzystane w budynkach rekreacji indywidualnej lub gospodarczych (§ 3 pkt 7 i 8 Rozporządzenia).

Kres pogoni za ogonem

Znane powiedzenie mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Kto zarabia na chaosie w branży okien PVC? Nie podejmujemy się odpowiedzi na to pytanie. Wiadomo za to kto traci. Tracą producenci, którzy chcieliby naprawdę zadbać o jakość swoich produktów. Tracą także inwestorzy. Brak jasnych kryteriów oceny, brak wymagań minimalnych powoduje, że rynek pełen jest wyłącznie okien dobrych, lepszych i najlepszych. W branży trwa bezpardonowa walka konkurencyjna, ale wyłącznie na słowa, bo w dziedzinie techniki okiennej byle kto może zagonić ją do kąta nawet wtedy gdy ma liche podstawy. Pojedyncze głosy sprzeciwu, oświadczenia, powtórne badania powodują tylko wrażenie u osób patrzących z boku na to widowisko, że jednak coś jest na rzeczy z tą okienną „uczciwością”. Nie słychać jednego głosu branży. Nie słychać Związku Polskie Okna i Drzwi. Nie słychać Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Producentów Okien. Czy te organizacje jeszcze istnieją i kogoś reprezentują?

Trochę trudno pojąć, że producenci okien PVC, których wspólny potencjał czyni z nich już największą europejską potęgę eksportową nie potrafią, czy też nie chcą porozumieć się w najżywotniejszych dla siebie kwestiach tylko ciągle wolą ganiać w pojedynkę za własnym ogonem rozdrabniając się w niekończących sporach. Co gorsze, są to spory o przysłowiową pietruszkę, bo jeśli w branży nie ma jednego spójnego systemu oceny wyrobów, nie ma wymagań minimalnych, to o co tu się spierać? Każdy o wszystkim może powiedzieć, że jest dobre, lepsze a nawet najlepsze i kłamał nie będzie, bo brak punktu odniesienia.

Niewielkie badanie okien i wielki po nim hałas każe nam się kolejny raz zastanawiać, czy nie nadszedł właśnie czas, aby powołać wreszcie wspólną jednostkę organizacyjną o dużej autonomii, której zadaniem byłoby tworzenie standardów technicznych, prawnych i organizacyjnych dla branży producentów okien PVC? Mały sprawny twór, którego działania mogłyby stymulować dalszy rozwój tej części branży, budować jej wizerunek, a przy okazji ogarnąć nieco ten bałagan informacyjny choćby poprzez zlecanie cyklicznych badań okien spełniających jednocześnie wymogi badań okresowych do normy wyrobu. Byłoby to połączenie pożytecznego z koniecznym, a w efekcie powstawałaby profesjonalna informacja niezbędna projektantom i inwestorom do określania „wymagań obiektowych”.

Zanim ta wizja się spełni, o ile kiedyś w ogóle się spełni, na początek warto usiąść do stołu i wzorem krajów ościennych ustalić wreszcie poziom minimalnych wymagań dla „uczciwego” okna PVC. Nie byłoby już dylematu, czy lepiej deklarować wysoko, czy nisko. Powstałby dokument na kształt normy branżowej. Opracowany, przyjęty i uznany przez grupę producentów mających duży udział w rynku, szybko stałby się punktem odniesienia w przeróżnych ocenach i rankingach, a w ciągu najbliższych miesięcy byłby głosem polskiej branży okien PVC w szykujących się zmianach prawa krajowego wynikających z nowych Rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady Europy. Branżowa rozmowa i porozumienie producentów w kwestiach technicznych to chyba całkiem uczciwa i tania droga do „uczciwości” jakby jej tam kto nie pojmował. Na razie jest boisko, nie ma zasad. Czas je ustanowić zanim kolejny raz zrobi to kto inny, oczywiście w Waszym imieniu i na Waszą „korzyść” Panowie Producenci Okien PVC. Jak zwykle!

OKNOTEST.PL

 
 
dart. lotka. tarcza.

katalog okienny

Cała branża w jednym miejscu! Tu są Twoje okna!

 
 

baza dokumentów

akty prawne

aprobaty techniczne

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
przewiń stronę do góry