zamknij okno

Newsletter

Wyrażam zgodę na zamieszczenie moich danych osobowych w bazie OKNOTEST.PL i wykorzystywanie ich w celach marketingowych (zgodnie z ustawą z dn. 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, Dz. U. Nr 133, poz 833) z możliwością wglądu do swoich danych oraz prawem ich aktualizowania. Wyrażam zgodę na otrzymywanie od OKNOTEST.PL i jej Partnerów informacji handlowych w rozumieniu ustawy z dn. 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. Nr 144, poz. 1204)

 
 
 
 
zamknij okno

Korzystasz z Internet Explorera 6. Strona może działać niepoprawnie. Twoja przeglądarka nie jest już dłużej wspierana! Prosimy zaktualizuj przeglądarkę
internetową!

PartnerS, Olejnik, Zły montaż, nieuznanie gwarancji, oszustwo

Informacja na zawołanie! Szybkie wyszukiwanie!

close
rozwiń listę dodatkowych opcji wyszukiwania

Partacze bez k(l)asy

Poznaj partacza tego, bo możesz spotkać jeszcze gorszego! W ubiegłym tygodniu przedstawiliśmy artykuł pod tytułem „Hymn na cześć partaczy”, w którym opisaliśmy i pokazaliśmy przykład wspólnej partackiej roboty pewnej spółdzielni mieszkaniowej, pewnego dewelopera i pewnej firmy okiennej. Temat został podjęty przez lokalną prasę, a pełną treść artykułu redaktora Tomasza Ruska z Gazety Lubuskiej prezentujemy poniżej. My byliśmy dla partaczy dość wyrozumiali, z artykułu Gazety Lubuskiej dowiecie się z imienia i nazwiska kim są owi partacze.

Prezentowany artykuł pragniemy uzupełnić krótkim komentarzem, bo za grosz wiary nie mamy w obłudne współczucie firmy Olejnik i tłumaczenia prezesa firmy PartnerS. Deweloper doskonale wiedział co i od kogo kupuje, a jeśli jego służby techniczne dopuściły do tak fatalnego montażu, to świadczy jedynie o ich umiejętnościach i sposobie sprawowania nadzoru nad podwykonawcami. Wiadomo nam, że w pokazanym przez nas kolejnym obiekcie, okna montuje inna firma „okienna”. Jak to robi pokazaliśmy. Źle, niechlujnie, partacko! Firmo Olejnik, klienci nie potrzebują waszego współczucia po szkodzie, a waszego profesjonalizmu, aby do szkód nie doszło.

Tłumaczenia Prezesa Sałaty z firmy PartnerS, że lód na oknach mógł powstać, bo mieszkańcy nie domknęli okna, to jest przykład niewiarygodnej, wręcz bezczelnej i głupiej arogancji. Trzeba jeszcze było Prezesie powiedzieć, że od tych niedomkniętych okien powstawały przeciągi, które sprawiały, że lód pojawiał się na coraz to różnych oknach, w różnych mieszkaniach, na różnych piętrach. Większej bzdury wymyślić nie można było. Co do prezesowskiej niepamięci w sprawie treści krajowej deklaracji zgodności i załączonych certyfikatów, to łatwo ją Panu Prezesowi możemy odświeżyć, w kolejnej części opowieści o tej partackiej robocie.

Na razie wszystkim przyszłym nabywcom okien i mieszkań w okolicach Gorzowa radzimy przeczytajcie artykuł redaktora Ruska i omijajcie partaczy. Niech zostaną bez k(l)asy.

 

Sople i lód na szybach, czyli jak źle zamontowane okna mogą napsuć zdrowia i nerwów

To nie żart. Bo choć na dworze skwar, oni już myślą o mrozach. - Ostatniej zimy mieliśmy w domu sople i lód na szybach. Wewnątrz mieszkania! - mówi małżeństwo. Teraz mają wilgoć, zacieki i… zszargane nerwy.

Wojna o wymianę okien

Gorzowianie (dane do wiadomości redakcji) mają już dość wojny o wymianę stolarki w ich bloku na Górczynie. Wymiana pism trwa od października minionego roku. To wtedy się wprowadzili i zauważyli, że okna są byle jak zamontowane. - Wiało przez nie ostro. Ciągle siedzieliśmy pod kocami. I to pomimo grzejących na full kaloryferów - mówią. Najgorsze przyszło zimą. Gdy pojawiły się ostre mrozy, na szybach i ramach pojawił się lód! Na zdjęciach widać sopelki, wiszące pod ramami i na zawiasach wewnątrz mieszkania!

- Mamy małe dziecko. Zwyczajnie baliśmy się o zdrowie syna, bo pomimo włączenia wszystkich grzejników i pracy dwóch na prąd, nie udało nam się dojść do 20 stopni ciepła! - opowiadają.
Cała historia jest opisana w kolejnych pismach wysyłanych do firmy budowlanej Olejnik z Różanek, która stawiała blok i zakładu Partner S spod Goleniowa, który montował okna.

Ta pierwsza wspiera lokatorów. - Choć za okna odpowiada Partner S - przypomniała wczoraj w rozmowie z „GL” Izabela Szczepaniak - Herbet z firmy Olejnik. Ale sprawa boli też ją. „Brak poważnego traktowania zgłaszanych nagminnie usterek doprowadził do tego, że my jako deweloper, tracimy dobrą opinię i potencjalnych przyszłych klientów#8221; - napisała do Partner S. W piśmie od Olejnika wyliczona jest też lista fuszerek.

Oto niektóre z nich: wyszczerbienia szyb, niedostateczna liczba połączeń stolarki z murem, brak kloców podporowych, brak ciągłości uszczelnień, warstwa termoizolacji nie jest zabezpieczona przed wilgocią, błędy przy szkleniu okien... I tak listowy ping-pong trwa w najlepsze już kilka miesięcy, a przez sfuszerowane okna cały czas wieje wiatr i chłód oraz wdziera się woda.

- A my boimy się kolejnej zimy. Nie, to wcale nie zbyt wczesne obawy, bo przecież czas na wymianę okien jest właśnie teraz. Chcemy tylko, by firma przedstawiła nam dokumentację obecnej stolarki i atesty następnej. Mamy do tego prawo. Nie chcemy powtórki z rozrywki - mówi Czytelnik.
Udało nam się dodzwonić do przedstawiciela firmy Partner S. Zbigniew Sałata zapewnia, że jego firma nie zawiniła w tej sprawie.

Co złego, to nie my

- Okna zamontowaliśmy jak trzeba. Moim zdaniem usterki i nieszczelności to wynik późniejszych prac budowlanych, których nie prowadziliśmy my, a wykonawca całego budynku - powiedział nam wczoraj. Sopelki na zdjęciach widział, ale nie wyklucza, że to efekt błędów lokatorów, którzy zimą nie domknęli skrzydła. A tak po ludzku, to rozumie, że ludzie są źli i narzekają, ale nie uważa, że to wyłącznie wina jego produktów i ludzi.

- A co z nieaktualnymi certyfikatami? - dociskamy.

- No, tak od ręki to nie powiem, czy były nieaktualne, musiałbym sprawdzić... Ale nie dziś - odpowiada.

- A niedotrzymywanie kolejnych terminów wymiany? - chcemy wiedzieć.

- Chcieliśmy wymienić, ale tylko okno balkonowe. Gdy już się prawie porozumieliśmy, ci państwo zażądali wymiany wszystkich okien, dopisując to do porozumienia. No tak nie można rozmawiać - tłumaczy.

Miejski rzecznik konsumentów Andrzej Wawrzyński nie ma wątpliwości. - Ci państwo mają prawo żądać naprawienia usterek od firmy, od której kupili mieszkanie. A w ostateczności mogą domagać się wymiany stolarki. Jeśli druga strona się od tego miga, mogą zrobić to na własne zlecenie, a potem kosztami obciążyć druga stronę. Zapraszam do mnie na rozmowę. Razem omówimy całą drogę - radzi ekspert od praw konsumentów.

Tymczasem nasi Czytelnicy już wynajęli prawnika i są gotowi iść do sądu. Ale na pewno rzecznik konsumentów usłyszy o sprawie. Bo... problemy z oknami mają już też właściciele innych mieszkań w tym bloku.

Red. Tomasz Rusek
Gazeta Lubuska

 

Opracowanie: OKNOTEST.PL

 
dart. lotka. tarcza.

katalog okienny

Cała branża w jednym miejscu! Tu są Twoje okna!

 
 

baza dokumentów

akty prawne

aprobaty techniczne

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
przewiń stronę do góry