Przewiń do artykułu

Pro Quality, czyli skąd się biorą dzieci

Przyszła kryska na Matyska, ot skutki popularności. Na forum internetowym branżowego portalu oknonet.pl powstał wątek pod tytułem: „ProQuality PVC – ranking okien”. Pytanie otwierające brzmi: „Co o nim sądzicie?”. Nie powiemy, co o nim sądzimy bo ranking to nasze dziecko i choć jesteśmy dla niego tylko rodziną zastępczą, to myślimy o nim często, dużo i z czułością, jak to rodzina. Odpowiemy za to na pytanie skąd się dziecko u nas wzięło i po co.

Znaczenia imion

Każdy z nas ma imię i nazwisko. Od urodzenia. Kłopot w tym, że nie mamy żadnego wpływu na to jak one brzmią i z czym się kojarzą. Być może właśnie dlatego zasady savoir vivru mówią, żeby się z nich nie śmiać. Swoją drogą etymologia, czyli rzeczywiste pochodzenie imion, a ich dzisiejsze postrzeganie, to dwie całkiem różne sprawy. Zastanówcie się, czy wasz syn mógłby mieć na imię... Adolf. To znaczy mieć tak na imię, to by i mógł, ale czy chcielibyście, aby tak miał? No właśnie... ciekawe dlaczego!? Przecież Adolf, to dobre germańskie imię wywodzące się od słów: adal – "szlachetny" oraz wolf – "wilk". Jakie to męskie, nieprawdaż? A teraz dla odmiany weźmy pod lupę takiego Achillesa. Niby heros, kawał chłopa, któremu nikt nie fiknie, niby same pozytywy, a tu masz... . To męskie imię pochodzenia greckiego wywodzi się od słowa oznaczającego... „kwiat pustyni”. Współczesny Achilles z racji imienia musiałby latać w tęczowej koszulinie na manify, taki to ci z niego etymologiczny heros.

Po co to piszemy? Ku przestrodze, albowiem stereotypy w jakich coś postrzegamy sprawiają, że widzimy zupełnie, co innego niż widzimy i czym to naprawdę jest. My naszemu dziecku daliśmy na imię Ranking. Wielu forumowiczów oknonetu imię to zwiodło i przypisali mu właściwości, których ono w sobie nie ma, nie miało i mieć nie będzie. Ranking ProQuality PVC, to nie jest kolejna ocena produktu lub firmy będąca wstępem do nagrody. Nasz Ranking, to po prostu ranking, czyli... klasyfikacja w kolejności wartości liczbowych, przyporządkowanych według określonych kryteriów. Jeśli ktoś z tych wartości liczbowych chce wyciągać ocenne wnioski, to już jego sprawa.

Skąd się biorą dzieci

Na to pozornie proste pytanie wcale niełatwo odpowiedzieć. Wiedzą o tym wszyscy Ci, którym dzieci... zadały już pytanie o dzieci. My na szczęście doskonale wiemy skąd się wzięło nasze dziecko. Nie mówcie tego nikomu, ale nasz Ranking, to podrzutek. Jego ojcem jest internet, a matką Unia Europejska (tfu!). Pewnie to niecodzienne pochodzenie i patologiczny charakter rodziny zastępczej, do której dzieciak trafił sprawia, że od kolebki wredny jest jakiś ten nasz Ranking, niepokorny i nieprzystający do oczekiwań zdrowej, pryncypialnej i konserwatywnej w przyzwyczajeniach tkanki branżowej.

Ta zdrowa, pryncypialna i konserwatywna tkanka branży ciągle mentalnie tkwi w okowach minionej epoki. Dla niej okno PVC, to ciągle z osobna profil, szyba i większa lub mniejsza kupa stali. Montaż jak za króla ćwieczka, a jeśli poprawny to za dopłatą, bo... rzekomo ”ciepły”. Gwarancja i rękojmia to pojęcia tożsame, a okno jest niezgodne z umową tylko jak się wykrzywi albo połamie. Ta zdrowa, pryncypialna i konserwatywna tkanka branży generuje i wysyła od lat do inwestorów taki przekaz o produkcie i usługach dziwiąc się później, że oni mówią tak samo jak tkanka, myślą tak samo jak tkanka i nie widzą różnic pomiędzy produktami wypluwanymi przez tkankę, żądając dzisiaj, jutrzejszych okien w przedwczorajszej cenie.

Mimo upływu lat, ta zdrowa, pryncypialna i konserwatywna tkanka nie pojęła jeszcze jak korzystać z normy EN 14351-1:2006. Korzystać nie znaczy wykorzystywać, bo tkanka normę wykorzystuje do stawiania stempla CE na tym, co jej wyjdzie z poskładania profili, szyb i kupy stali. Gdyby tkanka korzystała z normy, to stawiając stempel powinna chwalić się wszem i wobec osiągniętym efektem – oknem PVC o określonych właściwościach użytkowych. Wtedy tkanka pokazałby, że rozumie podstawową zasadę w tej normie zawartą. Jaka to zasada? Ano taka, że poziom wymagań dla okien i drzwi zależy od indywidualnie ustalonej charakterystyki oraz zamierzonego przez nabywcę użytkowania!!!

Oznacza to, że każde okno wprowadzane do obrotu na polskim rynku musi spełniać wymagania wynikające z obowiązujących u nas przepisów techniczno-budowlanych, a poza tym o możliwości jego zastosowania w danym obiekcie budowlanym decydują inne czynniki, jak na przykład lokalizacja, wielkość obiektu, albo jego przeznaczenie, a osobą zobowiązaną do porównania wymagań obiektowych ze zbadanymi albo zadeklarowanymi przez producenta osiągami jest architekt, projektant lub po prostu inwestor, nazywany w normie „kompletatorem”. Tylko co tu porównywać jak zdrowa, pryncypialna i konserwatywna tkanka z uporem godnym lepszej sprawy ciągle nadaje o profilach, szkle i kupie stali skrzętnie ukrywając informacje o zbadanych osiągach właściwości użytkowych?

W tym stanie rzeczy pewnego zimowego wieczora siedząc przy kaloryferze i popijając dobrze zmrożoną wodę krystalicznej czystości, w naszych pokrętnych umysłach pojawił się nie wiedzieć skąd ten internetowo-unijny podrzutek. Ranking, w którym na przekór tkance pokażemy informacje, których tkanka inwestorom skąpi, w którym okno przestanie być nieokreślonym zlepkiem profili, szyb oraz kupy stali, a stanie się wyrobem budowlanym o określonych właściwościach definiowanych przez technikę okienną, marketing i prawo, ot i cały podrzutkowy rodowód.

Kształtowanie charakteru

Podrzutek, nie podrzutek, dziecko przecież i wychować je trzeba jak się pod dach już dostało. Formowanie charakteru małej bestii łatwe nie było, bo wyobraźnia nam podsuwała różne możliwe reakcje zdrowej, pryncypialnej i konserwatywnej tkanki kiedy się ona o naszym podrzutku dowie. Niby wszystkie dzieci są nasze, ale niektóre jakby... bardziej, więc spodziewaliśmy się, że tkanka potraktuje podrzutka z jego poglądami jak wrzód na... tkance, tym bardziej, że właził ci on z butami do kuchni nieproszony i na dodatek wyżerał prosto z gara. Tfu! Co za brak kultury. Tej cechy nie mogliśmy mu jednak wybić z głowy ni groźbą, ni prośbą, a smarkacz jeszcze bezczelnie nam klarował, że on jako konsument, w poszukiwaniu interesujących go informacji ma prawo korzystać z sieci, wchodzić gdzie mu się podoba i kiedy oraz robić ze zdobytą wiedzą to, co zechce byle w zgodzie z przepisami, zdrowym rozsądkiem i pro publico bono. Jak te bachory potrafią być irytujące, to tylko jeden Pan Bóg wie, ale co racja, to racja, za co tu karać?

W ten oto sposób nie śpiąc po nocach, chuchając i dmuchając z podrzutka dochowaliśmy się rasowego konsumenta imieniem Ranking. Dorósł szybko, w świat mu się zachciało i choć żal serce ściskał, a po rodzicielskim licu łza zeszła, zatrzymać młodzieńca nie sposób było. W smutku, ale i z dumą, jak ten Poloniusz do Laertesa, ( to z Hamleta jakby co), rzekliśmy mu na drogę:

 

...rzetelnym bądź sam względem siebie,
A jako po dniu noc z porządku idzie,
Tak za tym pójdzie, że i względem drugich
Będziesz rzetelnym.

 

A na wszelki wypadek wyposażyliśmy go w dwa pisma. W jednym stoi jak mu dogodzić, w drugim, co z tego mieć możesz. Niby nic, a jednak. Widział to kto inne dziecko z instrukcją obsługi? Co prawda życie pokazało, że czytanie męczy, szczególnie zdrową, pryncypialną i konserwatywną tkankę, ale co zrozumiałe ona wiele czytać nie musi, bo i tak swoje wie nie czytając. Bękart, to bękart, cudzy jest, a jak nie nasz, to głupi z założenia, zarozumiały i przekupny. Na dodatek pewnie namolny być musi, nagabuje kogo się da, siłą do znajomości przymusza, a jak już ofiarę dopadnie to ssie jej dutki, jak nie przymierzając Drakula jakaś. Takiemu to lepiej dać w łeb a priori, ręki nie podawać, gęby do niego nie otwierać, bo to przecież od zawsze wiadomo, że lepiej ze swoim zgubić niż z nieswoim znaleźć.

Hm... przyznać trzeba, że na początku mieliśmy pieczę nad poczynaniami dziecięcia. Podsunęliśmy mu jak ofiar szukać. Pierwsze 30 w branżowej prasie. Napisali o nich, że kreatorzy rynku. Co za gratka! Posłaliśmy gagatka na stronki kreatorów, a ten, co znalazł w tabelce zapisał zgodnie z rodzicielską instrukcją i według słów Poloniusza. Nie żeby na zgubę, ot dla pamięci. Później przez czas jakiś ganiał niecnota tu i tam, czytając, licząc i sumując, aż z sił opadł, bo co to za liczenie do... jedności. Strona w stronę taka sama. Profile, szybki, stal. Profile, szybki, stal. Profile, szybki, stal. Niby wszyscy okna produkują, ale nie wiadomo jakie! No teraz byśmy skłamali. Wiadomo jakie. Najwyższej jakości! Najwyższej jakości okna z profili, szybek i stali. Niczym się nie odróżniające. Okienny no name. Dziecko z podróży do nas napisało w te słowy: „vanitas vanitatum, et omnia vanitas" i żeby mu nazwisko zmienić z ProQuality na Kohelet. Pomyśleliśmy, że szczyl języków liznął i gdzieś zabalował jak tak marudzi, ale po zapoznaniu się z faktami zrozumieliśmy dylemat. Co zrobić jak wokół informacyjna, marketingowa marność nad marnościami? Apelować do sumienia producentów, żeby łaskawie zechcieli z konsumentami rozmawiać tak jak chce tego internetowa nowoczesność i unijne przepisy? Toż to wtedy by dopiero było pospolite nagabywanie pod paragraf podpadające i tkance dające argument do ręki, że Ranking namolny jest i czegoś od kogoś chce więcej niż informacji. Tak to nie chcemy, więc jest jak jest. Dziecko ciągle w podróży. Śmiga przez informacyjną pustynię wpadając czasem do miłej zielonej oazy. Ot taka drobna przyjemność wędrowca. Czasem odezwie się ktoś z oazy gdzie już nasz Ranking był, w której zaszły zmiany, co skrzętnie młodziak w tabelkach notuje. Czasem doleci jakiś szept z pustyni, że właśnie kopią studnię, albo zabębnią tam-tamy, że kwit na wielbłąda w drodze i czy to się liczy. Jak się liczy, to się pisze i tak sobie czas w Rankingu płynie.

Idą święta

Pierwsze, to nasze rodzinne. Dziękujemy forumowiczom oknonetu, że zechcieli nas wziąć na języki, bo to oznacza nie mniej ni więcej tylko to, że nasz podrzutek opuszczony i lekko zaniedbywany już przez patologiczną rodzinę całkiem dobrze sobie radzi bez reklamy, nagabywania, przymuszania oraz opłat wstępnych, następnych i jakichkolwiek innych. Zdajemy sobie sprawę, że nasz wychowanek ideałem nie jest, ale któż i cóż nim jest? Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

Drugie, to prawdziwe okienne święta konsumenckie. Właściwie już dziś moglibyśmy powiedzieć inwestorom-konsumentom, ostrzcie noże i widelce, bo uczta pewna, a data wyznaczona! Od 01.07.2013 roku wielu producentów i sprzedawców będziecie mogli pożreć w oka mgnieniu. Na surowo, z rusztu lub w dowolnej innej postaci. Od tego też dnia, a może i nieco wcześniej wielu obecnych zwolenników profili, szybek i stali zrozumie do czego mógł im być przydatny Ranking Pro Quality PVC. Za późno Panie i Panowie. Mniam, mniam.

Trzecie, to te najbliższe Wielkanocne. Forumowicz RRQ w swoim poście napisał:

 

DLATEGO PARÓWKOWYM SKRYTOŻERCĄ TWORZĄCYM FIKCYJNE RANKINGI MÓWIMY STANOWCZE NIE!!!

 

Choć to o nas, to bez skrępowania przyłączamy się do apelu. Mówimy sobie stanowcze nie!!! Z tą jednak różnicą, że parówkowym skrytożercom i wszystkim Wielkanocnym łasuchom życzymy po prostu smacznego!!!

OKNOTEST.PL

Więcej produktów Przejdź do kategorii „Artykuły i wiadomości branżowe” Przejdź do kategorii „Okna energooszczędne”

Bądź na bieżąco!
Newsletter!