Przewiń do artykułu
Artykuły tematyczne

Artykuły są sortowane alfabetycznie według porządku A-Z. Jeżeli nie możesz odszukać interesującej Cię treści w spisie treści skorzystaj z wyszukiwarki treści.

Zamknij spis treści

Ego branżowych atomów

Bieżący rok może być uznany za rocznicowy. Jubilatem będzie branża okien PVC, której stuknie czterdziestka. Ci, którzy ją tworzyli odpoczywają już na zasłużonych emeryturach, ci którzy pamiętają połowę jej historii, do wieku emerytalnego powoli się zbliżają. Młodzież walczy na wszystkich odcinkach okiennego frontu. Spoglądając w miniony czas wydaje się, że nie jest źle. Jaka będzie przyszłość? Tu wiele będzie zależało od… branżowego ego. 

Historia jest spoko

Pierwsze okna z PVC pojawiły się na polskim rynku w roku 1974. Właśnie stuknie im czterdziestka. Piękny wiek i kawał czasu. Historia okien z tworzyw sztucznych zaczyna się od zakupu licencji. Dzięki niej powstał „Poltrocal”, pierwszy rodzimy system kształtowników okiennych z PVC. Producentów okien plastikowych można było wtedy zliczyć na palcach jednej ręki, a na towar czekało się w kolejce nie krótszej niż dzisiaj do lekarza specjalisty. Kilkanaście lat później od innego zagranicznego wytwórcy kupiono licencję na „Panoramę”. Okno ekskluzywne, w porównaniu do „Poltrocala”. A jeszcze później zmienił się system polityczny oraz gospodarczy i w Polsce pojawili się wszyscy byli licencjonodawcy wraz ze wszystkimi swoimi konkurentami. Tak w dużym skrócie i uproszczeniu  powstawał rynek i branża okien PVC. W ciągu ostatnich dwudziestu lat jej istnienia było od kogo kupować, było od kogo kopiować i było od kogo się uczyć. O ile dwie pierwsze sprawy wychodziły nam całkiem zgrabnie, z uczeniem idzie gorzej. Gdzie więc jesteśmy i jacy jesteśmy po latach doświadczeń?

Konkurencyjna teraźniejszość

O ile w ogóle zgodzimy się, że branża okien PVC istnieje, to tworzy ją obecnie kilkudziesięciu dostawców kształtowników okiennych, okuć i szyb zespolonych oraz wedle różnych szacunków około tysiąca producentów okien. Stosując regułę Pareto można przyjąć, że 20% z nich posiada 80% udziałów w rynku. Reszta walczy o przetrwanie. Wniosek? Producentów okien PVC jest zbyt wielu, jak na wielkość i potrzeby krajowego rynku. Dlaczego jest ich tylu i ciągle przybywa nowych? Głównie przez źle pojmowaną konkurencyjność wśród tych 20%. Co znaczy „źle pojęta konkurencyjność”? To zaciekła walka wszystkich ze wszystkimi na wszystkich możliwych polach działania, także tych, na których trzeba działać wspólnie dla wspólnego dobra branży i jej kontrahentów. Na dzień dzisiejszy branża okien PVC to tysiąc pojedynczych atomów, które tracą energię, czas i pieniądze zderzając się bez sensu nawet tam, gdzie powinno być im po drodze.

Czy istnieją „niekonkurencyjne” pola współpracy? Istnieją i są dość oczywiste. Prawo, a w szczególności warunki techniczne, minimalne poziomy wymagań dla produktów i ich instalacji, badania rozwojowe, edukacja wewnątrzbranżowa i konsumencka, standardy i dobre praktyki branżowe, to tylko niektóre ogólne zagadnienia rodzące szczegółowe problemy, których w pojedynkę nie rozwiąże żadna firma w branży.

Każde z wymienionych zagadnień, to jeszcze ugór do zagospodarowania. Póki ugory nie staną się uprawianymi polami współpracy, póty nie będzie niczym dziwnym, że mówi o sobie z dumą „producent okien PVC” firma dysponująca najnowocześniejszymi zautomatyzowanymi liniami produkcyjnymi, jak i właściciel garażu, w którym tkwi przedpotopowa zgrzewarka naroży, niewielka piła ukośnica i wkrętarka akumulatorowa. Tylko zagospodarowanie ugorów może zmusić któregoś z nich do szybszego porzucenia działalności albo dalszego rozwoju. Pozostawianie wszystkiego tak jak jest ad Kalendas Graecas zmusza wszystkich do nieuzasadnionego ograniczania marż handlowych przy dzisiejszej, wysokiej już wartości produktów i usług. Porządkowanie i konsolidowanie branży przez oczekiwanie na upadek konkurenta jest zwyczajnie kosztowne. Śmiem twierdzić, że pod każdym względem bardziej kosztowne niż możliwa branżowa współpraca w celu zagospodarowania ugorów.

Przetwórstwo

W dwudziestoletnim okresie istnienia realnego rynku okiennego nauczyliśmy się wspaniale stosować cudzą myśl techniczną. Polskie okna PVC często biją na głowę wartością i jakością wykonania podobne produkty wytwarzane w krajach, z których owa myśl techniczna pochodzi. Park maszynowy i moce produkcyjne mamy w Polsce na niebywałym poziomie. Ten potencjał daje nam wysokie miejsca wśród producentów oraz eksporterów okien PVC w Unii Europejskiej i… nic. Polskie okna w Europie nie istnieją, chociaż wszędzie ich pełno. Dlaczego? Ponieważ na rynkach zagranicznych „z przyzwyczajenia” walczymy ceną, a nie siłą marki i całej branży.

Najwięksi udziałowcy rynku okiennego w imię opacznie pojmowanej konkurencji zapomnieli o współpracy. W efekcie będąc potentatem produkcji i sprzedaży nie stworzyliśmy zaplecza dla rosnących marek. Działając w pojedynkę polskie firmy niepotrzebnie mnożą koszty wykonując te same działania w dążeniu do tego samego celu. Takie zachowanie osłabia tempo rozwoju każdego z osobna i wszystkich razem. Ewentualna partykularna satysfakcja z finansowego wykrwawiania się konkurenta pokonującego te same schody, to iluzja branżowego sukcesu. Mówi się, że łańcuch jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo. Najsłabsze ogniwa polskiej branży okien PVC mogą pęknąć przy lada podmuchu, a słabość ta przypisywana jest ciągle całemu łańcuchowi. Kto wiąże się słabym łańcuchem żąda, jako gwarancji choćby nieuzasadnionej cenowej rekompensaty. I dostaje ją od pojedynczych ogniw działających w ramach źle pojmowanej konkurencji, co dodatkowo osłabia łańcuch. I tak w kółko Macieju. Słabe ogniwa branżowego łańcucha trzeba eliminować lub wzmocnić, to jedyna możliwość, aby łańcuch w całości był postrzegany jako produkt wysokiej klasy.

Organizacja

W prywatnych rozmowach wiele osób odwołuje się, a może i tęskni, do organizacji polskiego rynku na kształt niemieckiego. Faktycznie nasi sąsiedzi dopracowali się instytucji, które branżę okienną nie tylko porządkują, ale nad nią całkowicie panują ustanawiając obecne i przyszłe zasady jej działania. Nic o nas bez nas mówi niemiecka branża okienna poprzez swoje instytucje. Przykład to rzeczywiście budujący, lecz mówiące i tęskniące polskie atomy zdają się przy okazji nie dostrzegać, jak do tego doszło. Większość instytucji dzisiaj porządkujących i panujących nad branżą, wczoraj do życia powołała sama branża. Zrobiła to działając wspólnie i w porozumieniu. 

Naszej branży okiennej ciągle brakuje własnego zaplecza intelektualnego i technicznego dorównującego istniejącym siłom wytwórczym. Branża ma liderów produkcji, ale nie ma autorytetów i własnych instytucji, których autorytet skutecznie hamowałby źle rozumianą konkurencyjność. O tym, że takie zaplecze jeszcze nie istnieje decyduje nie tyle brak potrzeby, co raczej rozbuchane ego branżowych atomów każące im takiej potrzeby głośno nie ujawniać. Trochę na zasadzie: „Po co organizacja, która może mówić mi, co i jak mam robić skoro ja sam najlepiej wiem, co dla mnie dobre”? Tak chyba myśli każdy branżowy atom z rozbuchanym ego. Ja wiem, ja mam, ja potrafię, ja jestem „naj”. Ja, ja, ja i jeszcze raz ja. Dlaczego nie my? Bo „my”, to ja i ty, mój konkurent, a co to, to nie. Nie ważne, że na rozbuchanym atomowym ego wszyscy coś tracimy ważne, że jakiś atom ma tu i teraz złudne czasami poczucie własnej wartości. Pewnie mógłby mieć większe, ale w pobliżu brak takich, którzy podpowiedzieliby, że rozbuchane ego nie czyni wielkim, a jedynie nadętym.

Czas start

Henry Ford powiedział kiedyś, że: „Jeśli człowiek ma zamiar do końca życia pozostać pracownikiem fizycznym, to powinien równo z wybiciem godziny szesnastej zapominać o swojej pracy. Natomiast jeśli zamierza piąć się wzwyż, wówczas wybicie godziny szesnastej powinno być dlań sygnałem do myślenia”. To zdanie wypisz wymaluj przystaje do dzisiejszej sytuacji polskiej branży okien PVC. Na branżowym zegarze wybiła właśnie godzina szesnasta. Jeżeli nie chcemy być jedynie przetwórcami cudzych rozwiązań, jeżeli chcemy by polski rynek okienny rósł we właściwym kierunku i w sposób uporządkowany, jeżeli chcemy wchodzić na rynki zagraniczne pod własnymi markami i z własnymi produktami, branżowym atomom powinno włączyć się myślenie, a rozbuchane ego przybrać liczbę mnogą. My, organizacja. My, branża. My Polska. I chociaż nie jest to pozbawione patosu, nie jest pozbawione również racji i sensu.

OKNOTEST.PL

Więcej produktów Przejdź do kategorii „Artykuły i wiadomości branżowe” Przejdź do kategorii „Okna energooszczędne”

Bądź na bieżąco!
Newsletter!