Przewiń do artykułu
Artykuły tematyczne

Artykuły są sortowane alfabetycznie według porządku A-Z. Jeżeli nie możesz odszukać interesującej Cię treści w spisie treści skorzystaj z wyszukiwarki treści.

Zamknij spis treści

Mącenie w stawie, czyli o nowych wymaganiach dla okien PVC.

Każde okno sprzedawane w Polsce oprócz obiektowych wymagań nabywcy musi przede wszystkim spełniać wymagania wynikające z treści krajowych przepisów techniczno-budowlanych. Zbiorem takich przepisów jest rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Ministerstwo Budownictwa kończy właśnie proces uzgodnień kolejnych zmian powodowanych koniecznością implementacji do naszego systemu prawnego treści Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE z dnia 19 maja 2010 w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Tytuł dyrektywy wystarczająco jasno określa główny kierunek legislacji. Z mocy przepisu, polskie budownictwo, a przy okazji polskie okna mają być bardziej energooszczędne. Założenie ze wszech miar pożyteczne, łączące ochronę środowiska z ochroną portfeli inwestorów, trudno więc się z nim nie zgodzić. Niestety tylko z założeniem, bo diabeł jak zwykle utkwił w szczegółach, z którymi zgodzić się już trudniej.

Plan okiennej energooszczędności

Od pewnego czasu branża okienna dość głośno mówiła o konieczności zmiany dopuszczalnej maksymalnej wartości współczynnika przenikalności cieplnej Uwmax dla okien i drzwi wskazując, że ten obecny nijak nie przystaje już do dzisiejszego stanu techniki. I stanie się! W nowej treści rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie przewidziano trzy, dość istotne zmiany:

  • Pierwsza, dotyczy maksymalnej dopuszczalnej wartości współczynnika przenikania ciepła okien Uwmax niezależnie od rodzaju budynku.
  • Druga, wartości Uwmax dla budynków przebudowywanych.
  • Trzecia, sposobu montażu okien w nowych budynkach.

Nowe, proponowane wartości  współczynnika przenikalności cieplnej okien Uwmax, dla okien i drzwi we wszystkich rodzajach budynków prezentujemy w tabeli nr 1:

Tabela nr 1

ObiektPlanowana wartość współczynnika przenikalności cieplnej Uwmax
dla okien i drzwi balkonowych (W/m2*K)
Wszystkie rodzaje budynków w pomieszczeniach ogrzewanych  przy ti ≥16 °C 1,2
w pomieszczeniach ogrzewanych  przy ti ≤ 16 °C 1,8
Budynki przebudowywane w pomieszczeniach ogrzewanych  przy ti ≥16 °C 1,4
w pomieszczeniach ogrzewanych  przy ti ≤ 16 °C 2,1

Dokonując porównania ze stanem obowiązującym warto zwrócić uwagę nie tylko na zmianę wartości samego współczynnika przenikalności cieplnej Uwmax , ale również na to, że jedyną podstawą doboru okien do pomieszczeń w nowych budynkach będzie wartość temperatury obliczeniowej zgodnie z § 134 ust. 2 rozporządzenia. Uwzględniane dotychczas strefy klimatyczne i funkcje pomieszczeń nie mają już żadnego znaczenia.

Zmieniona w projekcie rozporządzenia treść § 329 ust.2 dopuszcza w budynkach przebudowywanych możliwość zastosowania okien o współczynniku Uwmax większym o nie więcej niż 15% wartości Uwmax dla okien w budynkach nowych. Mając powyższe na uwadze obliczyliśmy i przedstawiliśmy w tabeli wartości Uwmax także dla okien w budynkach przebudowywanych.

Podobnie jak w obowiązującej treści rozporządzenia, tak i w projekcie dopuszcza się dla budynku produkcyjnego, magazynowego i gospodarczego większe wartości współczynnika Uwmax od podanych w powyższej tabeli, jeśli uzasadnia to rachunek efektywności ekonomicznej inwestycji, obejmujący koszt budowy i eksploatacji budynku.

Trzecią zmianą i istotnym novum projektu jest zapis proponowany w punkcie 2.1.1 załącznika nr 2 do Rozporządzenia, w którym ustawodawca stwierdza, że:

„W budynkach nowych, okna powinny być montowane w warstwie izolacji termicznej ścian wielowarstwowych w celu eliminacji mostków cieplnych.”

Wybiórczość i bałaganiarstwo

Pierwszy wniosek, jaki nasuwa się po lekturze propozycji zmian przepisów techniczno-budowlanych w części dotyczącej okien i drzwi nie jest budujący. Zmieniona treść rozporządzenia w żaden sposób nie usuwa dotychczasowych niejasności, a niektóre wprowadzone zmiany i nowe rozwiązania także trudno uznać za całkowicie jasne i zrozumiałe, to po pierwsze. Po drugie, nowa wartość Uwmax niejednego inwestora i „okniarza” przyprawi jeszcze o tęgi ból głowy. Według nas projekt w tym kształcie wpisuje się wypisz wymaluj w znaną tradycję, że miało być pięknie i energooszczędnie, a wyjdzie... jak zwykle.

Zacznijmy choćby od pobieżnej analizy sposobu wprowadzenia maksymalnej dopuszczalnej wartości współczynnika przenikania ciepła Uwmax 1,2 (W/m2*K). Co prawda w branży już słychać głosy zachwytu, że świetnie, że o to chodziło, że to zielone światło dla tzw. „okien energooszczędnych”. Hm... czy aby zawsze, wszędzie i na pewno?

Z projektu rozporządzenia wyraźnie wynika, że nowe poziomy Uwmax dotyczą wyłącznie okien w budynkach nowych lub przebudowywanych! Do pozostałych budynków, wobec których przed dniem wejścia w życie przepisów projektu rozporządzenia zostanie wydana decyzja o pozwoleniu na budowę lub odrębna decyzja o zatwierdzeniu projektu budowlanego lub zostanie złożony wniosek o wydanie takich decyzji, ustawodawca przewiduje stosowanie przepisów dotychczasowych, (§ 2 projektu). Czy to dobrze, czy źle?

Źle! Ustawodawca po raz drugi w ciągu kilku lat wprowadzając nową wartość Uwmax pomija i nader lekko przechodzi do porządku dziennego nad całą sferą zagadnień związanych z... wymianą okien w istniejących obiektach. Przecież przynajmniej połowa sprzedawanych w Polsce okien idzie na takie właśnie potrzeby, a nie trzeba być wybitnym ekspertem od energooszczędności, by odpowiedzieć sobie na pytanie, które budynki są bardziej „energożerne”, stare czy nowe? Dlaczego zatem w rozporządzeniu nie ma ani słowa o wymaganiach w zakresie przenikalności cieplnej jaką powinny charakteryzować się okna stosowane przy wymianie stolarki?

W tym względzie nie można dać się zwieść treści § 329, w którym znajdujemy odniesienie do Uwmax okien w budynkach przebudowywanych. Akurat ten paragraf niewiele, a właściwie nic tu nie zmienia. Według interpretacji Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego (GUNB), wymiana okien nie mieści się w ramach takich pojęć definiowanych przez prawo budowlane jak „remont”, czy „przebudowa”, nie jest nawet bliżej niezdefiniowaną „bieżącą konserwacją”. Według GUNB wymiana okien, to „zwykłe użytkowanie rzeczy, wynikające z prawa własności”. Tym samym stolarce  stosowanej przy wymianie okien projekt rozporządzenia faktycznie nie stawia żadnych wymagań w zakresie przenikalności cieplnej. Lokatorze hulaj dusza, nowy przepis cię nie rusza!

Co jeszcze może przynieść rynkowi okien nowa wartość Uwmax? W połączeniu z koniecznością montażu okien w warstwie ocieplenia, inwestorom stawiającym nowe budynki niewątpliwą podwyżkę cen produktów i usług, bo to tylko dla nich ustawodawca przewidział koniec epoki okien PVC pięciokomorowych z szybą 1,1. Sprawy „końca epoki” nie będziemy uzasadniać, bo to chyba oczywiste dla każdego kto potrafi obliczyć przenikalność cieplną okna według wzoru podawanego w normie PN-EN ISO 10077-1:2007. Zagorzałym wielbicielom „pięciokomorówek” i niskich cen, czy to sprzedawcom, czy to nabywcom, pozostaje „naginanie” współczynnika Uw poprzez zastosowanie odpowiednich pakietów szyb zespolonych. Producentów szkła i szyb z pewnością to nie martwi. Z kolei wielbicieli „tanizny i bylejakości” nie zmartwi fakt, że w podobnych przypadkach pięciokomorowe ramy wypełnione stalą będą same z siebie coraz większym mostkiem termicznym.

Mając na względzie brak zmian „standardów” na rynku okien wymienianych oraz wiedząc, że „Polak potrafi” przewidujemy (niestety), że nowa wartość Uwmax będzie równie często sabotowana, bo niby kto to sprawdzi, co wykorzystywana do opóźniania płatności, bo jak ma być drożej, to się to Uwmax sprawdzi dla każdej konstrukcji, potem zażąda świadectw badań, a niech się nie zgodzi o 0,01, to... itp. itd. Wydaje się, że nowej wartości Uwmax oprócz połowicznej, żeby nie powiedzieć pozornej energooszczędności brak merytorycznego uzasadnienia, które byłoby powszechnie zrozumiane i zaakceptowane. Choć interesujemy się rynkiem okien jakoś umknęły nam rzeczowe analizy dlaczego właśnie 1,2, a nie 1,3 albo 1,1. Żadną pociechą nie jest również argument podnoszony tu i ówdzie w prasie branżowej, że o konieczności obniżenia współczynnika przenikania ciepła wszystkich okien przesądzać mają wyniki badań okien jednodzielnych o wymiarze referencyjnym 1230 x 1480.  Trudno to traktować poważnie bowiem wartość „Uwmax” dotyczy wszelkich konstrukcji okiennych, we wszystkich budynkach.

Kolejna kwestia jak się nasuwa, to niebezpieczeństwo wynikające ze treści przepisu wprowadzającego nową wartość „Uwmax”. Konia z rzędem temu kto potrafi odpowiedzieć prawidłowo na następujące pytanie: Czy wartość Uwmax 1,2 dotyczy okien wyłącznie szczelnych, czy także okien rozszczelnionych, na przykład wyposażonych w nawiewniki? Mając na uwadze aktualne brzmienie pkt 2.3.2 załącznika nr 2 i § 155 ust.3 rozporządzenia, nie trudno wyobrazić sobie dla budynku z wentylacją grawitacyjną skumulowane wymaganie „Uwmax 1,2 dla okna z nawiewnikiem”. Z technicznego punktu widzenia rozszczelnianie nawiewnikami okien o coraz doskonalszej izolacyjności cieplnej, to zwykły nonsens, a wymóg powszechnego stosowania wentylacji mechanicznej nawiewno-wywiewnej nie przejdzie ze względów ekonomicznych. Po co komu taki nieszczęsny zbieg przepisów? Powie ktoś: Urządzenia nawiewne w ścianach! Niby racja, ale to rzadkość i brak tradycji. A zatem na bazie braku wyobraźni i kompetencji mamy w przepisach drobny legislacyjny „bonusik” dla grupy inwestorów, co to lubią obcinać wynagrodzenia wykonawców (czyt. sprzedawców okien) gdzie się da.

Montażowe terefere

Lata temu, dokładnie 16.12.2002, ustawodawca wprowadzając przepisy techniczno-budowlane zażyczył sobie, aby połączenia okien z ościeżami były projektowane i wykonywane „pod kątem osiągnięcia ich całkowitej szczelności na przenikanie powietrza”. I co? I nic. Przepis istnieje, ale w zasadzie był i jest martwy. Połączenia okien z ościeżami nadal wykonuje się w standardzie „pianka PU + kotwa z puszki po groszku”. Czy taki sposób montażu okien zapewnia całkowitą szczelność na przenikanie powietrza? Pewnie nie, ale do niedawna nikt oprócz nas o tym nie mówił, ani nie pisał. Nikt też obowiązku takiego montażu nie egzekwował. Temu, to akurat trudno się dziwić, bo kto właściwie wie co to znaczy „osiągnąć całkowitą szczelność na przenikanie powietrza”. Czyżby chodziło o uzyskiwanie hermetycznego połączenia okna z ościeżą? A niby po co, jeśli w tych samych przepisach dla otwieranych okien i drzwi balkonowych wymagany jest współczynnik infiltracji powietrza „a” na poziomie 0,3 m3/(m * h * daPa2/3)? Ta sytuacja wydaje się być znakomitą ilustracją twierdzenia, że prawo jest na tyle przestrzegane na ile jest znane i rozumiane.

W kolejnym projekcie zmian rozporządzenia ustawodawca funduje branży okiennej kolejnego prawnego potworka. Tym razem zamierza zobowiązać inwestorów i montażystów, do montażu okien w nowych budynkach „w warstwie izolacji termicznej ścian wielowarstwowych w celu eliminacji mostków cieplnych”, czyli prawie zawsze. Zapis rozporządzenia, choć słuszny co do zasady po pierwsze, pada na montażowy ugór, po drugie, jest przedwczesny, po trzecie, bzdurnie uzasadniony.

Sytuacja na rynku montażowym jest taka, że połowa montażystów jest na bakier z wiedzą techniczną i nie przestrzega podstawowych zasad, kiepsko radząc sobie nawet z montażem w stylu „pianka + kotwa”. Trzy czwarte nigdy nie wykonało montażu z użyciem folii izolacyjnych lub taśm rozprężnych. A ilu wykonywało już montaż okien w warstwie ocieplenia? Naprawdę niewielu! Jedynie garstka z nich potrafi wykonać to poprawnie z zachowaniem zasady „pełnej szczelności na przenikania powietrza”, cokolwiek to znaczy. Czyżby ustawodawca liczył, że inwestorzy pozwolą montażystom bezkarnie uczyć się na błędach popełnianych na ich skórze i za ich pieniądze? Być może kreślę tymi słowy obraz nazbyt czarny, ale w moim przekonaniu nieodbiegający daleko do rzeczywistości. Tak po prostu jest i prędko się nie zmieni, więc jeśli zapis przejdzie wielu będzie bolało.

O tym, że jeszcze za wcześnie na tak daleko idące zmiany sposobu montażu okien przesądza nic innego jak ustalona nowa wartość... Uwmax. Nikt rozsądny nie powinien liczyć, że przy takiej wymaganej wartości współczynnika nabywcy rzucą się powszechnie kupować okna o przenikalności cieplnej w okolicy 0,9 – 0,8 (W/m2*K). A po co komu w nowym budynku z wentylacją grawitacyjną okno ze współczynnikiem przenikania ciepła Uw 1,2 (naciągniętym szkłem), montowane w warstwie ocieplenia, to wie chyba tylko ten, co to wymyślił. Ja nie znajduję dobrej odpowiedzi na takie pytanie.

Nie jest nią na pewno rzekoma „eliminacja mostków cieplnych”. Wynosząc okno w warstwę ocieplenia można jedynie mówić o próbie ograniczania wartości liniowych mostków cieplnych. Różnicę pomiędzy ograniczaniem wartości mostków, a ich eliminacją porównać można do różnicy pomiędzy karą ograniczenia wolności, a karą śmierci. Liniowe mostki cieplne występują na całym obwodzie styku okna z ościeżą z tym, że w różnych miejscach, różne będą ich wartości. Inna wartość będzie w progu okna, inna przy nadprożu, a jeszcze inna wzdłuż stojaków ościeżnic. Wyniesienie okna PVC w warstwę ocieplenia w żaden sposób ich nie wyeliminuje. Tym czego można się spodziewać jest jedynie bliżej nieznane ograniczenie ich wartości i to wszystko. Jedynym, ale też nie 100% skutecznym sposobem likwidacji mostków, o których w przepisie wspomina ustawodawca, byłoby zastąpienie okna kawałkiem dokładnie takiego samego materiału z jakiego wykonana będzie warstwa ocieplenia, a i w tym specyficznym przypadku „zamurowania” okna odpowiednio czuła aparatura mogła by pokazywać istnienie mostka cieplnego. Może więc póki jest jeszcze czas funktator normotwórczy „powinny” użyty w punkcie 2.1.1 załącznika nr 2 do rozporządzenia zastąpić zwykłym zaleceniem, a eliminację mostków zastąpić zwykłym ograniczeniem? Podobnie z tą „całkowitą szczelnością”. Może z niej zrezygnować zrównując chociażby wymagania dla okna i szczeliny dylatacyjnej, przy okazji prostując rozbieżności „infiltracyjne” pomiędzy treścią rozporządzenia, a normą wyrobu?

Energooszczędności nie można zadekretować.

Tworzenie i wydawanie ad hoc przepisów techniczno-budowlanych pod naciskiem zmian prawa unijnego nie służy ani budownictwu, ani branży okiennej, ani samej energooszczędności, której nie sposób zadekretować w akcie prawnym uznając, że sprawa odfajkowana. Energooszczędność, nigdy nie da zamknąć się w zbiór przepisów! To raczej idea. Pewien stan powszechnej świadomości, który trzeba cierpliwie budować i mądrze motywować. Polski rynek okien od strony organizacyjno-prawnej nigdy nie był uporządkowany. Żadne tam klarownie czyste jezioro, raczej staw z zastałą mętną wodą, o którą specjalnie nikt nie dba. Projekt rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie w aktualnym brzmieniu wydaje się być raczej kolejnym kamieniem wrzuconym nagle do tego stawu niż wysokiej klasy filtrem, przez który przechodzi strumień napędzający energooszczędny młyn.

OKNOTEST.PL

Więcej produktów Przejdź do kategorii „Artykuły i wiadomości branżowe” Przejdź do kategorii „Okna energooszczędne”