Przewiń do artykułu
Artykuły tematyczne

Artykuły są sortowane alfabetycznie według porządku A-Z. Jeżeli nie możesz odszukać interesującej Cię treści w spisie treści skorzystaj z wyszukiwarki treści.

Zamknij spis treści

Okna trochę w ciąży

Dezorientacja, to... stan ducha, w którym znajduje się wielu inwestorów stając przed wyborem okien. Szukają wsparcia i rzetelnej informacji z dobrego źródła, bo sprzedawcy mówią niby o tym samym, ale każdy co innego. W tej mentalnej zawierusze konsumentom mógł przyjść z pomocą Związek Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa prezentując własne wyniki badań okien PVC. Mógł, ale nie przyszedł, bo Związkowcom w badaniach wyszło, że można być trochę w ciąży.

Idea badań okien

3 listopada 2011 na stronie internetowej GW pojawił się artykuł Marka Wielgo „Ranking najlepszych okien. Uwaga na nieszczelne ramy!”, omawiający wyniki badań okien PVC zleconych przez Związek Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa. Dzień później po internecie szeroko rozeszła się informacja prasowa na ten sam temat pod tytułem „Gdy za Oknem słotna jesień” sygnowana marką Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, w której Zleceniodawcy badań piszą między innymi tak:

 

Głównym celem działania Związku jest walka z nieuczciwą konkurencją i dokładanie starań, aby rynek sprzyjał rzetelnym i kompetentnym przedsiębiorcom. Jednym z przejawów nieuczciwości jest wprowadzanie na rynek wyrobów budowlanych o parametrach niezgodnych z deklarowanymi przez producenta.[...] grupą wyrobów budowlanych, których parametry są istotne dla nabywcy, są okna. Przedmiotem przeprowadzonych badań były drzwi balkonowe dwuskrzydłowe ze słupkiem ruchomym. Badanie zostało przeprowadzone w ITB na przełomie września i października 2011 roku i zostało sfinansowane ze składek Członków Związku. Proces weryfikacji objął trzynastu producentów oferujących swoje produkty na rynku regionalnym lub ogólnopolskim, dostępne w autoryzowanych punktach sprzedaży. Badaniu poddano trzy najistotniejsze dla każdego okna właściwości: przepuszczalność powietrza, wodoszczelność i odporność na obciążenie wiatrem.

 

Od lat walczymy o interesy konsumentów na rynku okiennym, o ich dostęp do pełnej i rzetelnej informacji o produktach, a przy okazji promujemy ideę porównywania oraz określania wartości okien na podstawie zbadanych osiągów w zakresie określonych właściwości eksploatacyjnych. Z tego powodu działanie Związku wydało nam się wsparciem, przysłowiową gwiazdką z nieba, a może i pierwszą jaskółką zwiastującą głębsze zmiany na rynku okiennym. Przez jedną chwilkę Związek wydał nam się być legendarnym świętym Jerzym, co to bez lęku przed smokiem staje, aby księżniczki i czystości źródła bronić. Przez jedną chwilkę, bo tyle czasu było nam trzeba, by konsumenckim okiem spojrzeć na kryteria oraz wyniki badań i dostrzec, że św. Jerzy zachował się jak zwykły Jurek, którego szanse w zmaganiu ze smokiem są mikre, bo ilość omyłek, niedomówień i błędów z góry skazuje go na pożarcie. Nie mniej warto pochylić się nad efektem pracy Związku, bo zawartych jest w nim wiele smaczków technicznych, prawnych i marketingowych.

Badawcze smaki i smaczki

Nasze omówienie wyników badań i sposobu ich prezentacji zaczynamy od przedstawienia gwoździa programu, czyli tabeli, w której pomysłodawca i zleceniodawca badań pokazuje efekt przemyśleń i swojej pracy.

Pierwsze wrażenie? Dla przeciętnego nomen omen Kowalskiego jest zbyt skomplikowana. Założenie było proste, porównać deklarowane przez producentów osiągi okien z osiągami badanych próbek. Proste założenie, to i prezentacja wyników powinna być prosta. Naszym zdaniem wystarczyłby mechanizm prezentacji działający na zasadzie producent X spełnia albo nie spełnia założenia w zakresie danej właściwości, 0 albo 1, nic poza tym.

Związek poszedł inną drogą. Wdał się w szczegóły, a co gorsza w oceny, prezentując je na dodatek w sposób niechlujny, a czasem wprost błędny, czym własnoręcznie wykopał pod sobą dół. Szkoda, bo mogło być tak pięknie, a wyszło jak zwykle albo gorzej! W związku z wątpliwościami, co do jakości danych w tabeli w dniu 03 listopada 2011 poprosiliśmy Związek o udostępnienie raportu z badań, a do ITB przesłaliśmy maila z konkretnymi pytaniami. Związek do dnia dzisiejszego nam nie odpowiedział, a ITB jak zwykle zbyło powołując się na poufność dawno opublikowanych w prasie danych. Nie, to nie. Niech sobie Związek przy pomocy ITB sam broni rankingu i wyników, bo bez najmniejszych wątpliwości niektórzy producenci podniosą larum i może się okazać, że będą mieli wiele racji, bowiem lista uchybień jak na jedną tabelkę i badanie może być całkiem spora. Oto nasze typy:

  • Błędy w opisie próbek. Próbkę nr 8 opisano jako 6 komór. Okno Libris Plus nie jest oknem 6 komorowym.
  • Błędem jest jednoczesne podawanie jako jednego kryterium klasy przepuszczalności powietrza według PN-EN 14351-1+A1:2010 oraz wartości współczynnika infiltracji powietrza „a” według wymagań krajowych przepisów techniczno-budowlanych, bowiem wartości osiągów dla klas i współczynnika infiltracji „a” są niespójne, a metodologia obliczeń niedookreślona.
  • Dla próbek 5 i 8 podaje się współczynnik infiltracji „a” = 0,1, a jednocześnie każdej z nich przypisuje różną klasę przepuszczalności powietrza według PN-EN 14351-1+A1:2010. Błąd!
  • Dla próbek 12 i 13 podaje się podobną wartość współczynnika infiltracji „a” = 0,4, a jednocześnie obu próbkom przypisuje różne klasy przepuszczalności powietrza według PN-EN 14351-1+A1:2010. To błąd i nie ma tu nic do rzeczy fakt, że okna nie spełniają wymagań polskich przepisów techniczno-budowlanych lub AT.
  • Dla próbki nr 3 podaje się współczynnik infiltracji „a” = 0,3, a jednocześnie przypisuje jej 4 klasę przepuszczalności powietrza według PN-EN 14351-1+A1:2010. To błąd. Obliczenia wskazują, że przepuszczalność powietrza w odniesieniu do linii stykowej dla okna o współczynniku infiltracji a = 0,3 nie spełnia wymagań klasy 4 normy wyrobu.
  • Dla próbki nr 5 podaje się współczynnik infiltracji „a” = 0,1, a jednocześnie przypisuje jej 3 klasę przepuszczalności powietrza według PN-EN 14351-1+A1:2010. To błąd. Obliczenia wskazują, że przepuszczalność powietrza w odniesieniu do linii stykowej dla okna o współczynniku infiltracji a = 0,1 spełnia wymagania klasy 4 normy wyrobu.
  • Dla próbek 2 i 7 przyjmuje się jako kryterium błędnie zadeklarowaną wartość odporności na obciążenie wiatrem. Norma wyrobu obliguje do łącznego podawania wartości ciśnienia próbnego i zbadanego ugięcia. Jeśli producent deklaruje do AT raczej nie powinien być klasyfikowany, bowiem aprobaty nie ustalają wymagań, co do wartości ciśnień próbnych.
  • Dla próbki nr 3 podaje się błędną wartość zbadanego ciśnienia próbnego w zakresie odporności na obciążenie wiatrem. Przyjmując zestawy ciśnień próbnych z normy PN-EN 12211:2000 raczej nie ma możliwości, aby uzyskać wynik 1000Pa, a nawet jeśli w jakiś sposób jest to możliwe, to do podania wyniku należało zastosować klasyfikację i wartości ciśnień z normy PN-EN 14351-1+A1:2010.
  • Dla próbki 10 przyjmuje się jako kryterium błędnie zadeklarowaną wartość odporności na obciążenie wiatrem. Norma wyrobu obliguje do łącznego podawania tylko jednej wartości ciśnienia próbnego i jednego zbadanego ugięcia. W tym przypadku nawet zwykły rozsądek wskazuje, że badana próbka przy jednej wartości ciśnienia próbnego (2.000Pa) nie może ugiąć się jednocześnie o 1/300 i 1/200 długości.
  • Dla próbki 13 przyjmuje się jako kryterium błędnie zadeklarowaną wartość odporności na obciążenie wiatrem. Norma wyrobu obliguje do łącznego podawania tylko jednej wartości ciśnienia próbnego i jednego zbadanego ugięcia. W tym przypadku jako kryterium dopuszczono dla jednej próbki deklarację, w której występują dwie różne wartości ciśnień próbnych i ugięć.

Tyle o prostych błędach, które naszym zdaniem ujrzeli w tabelce zwykli konsumenci. Zainteresowani producenci znajdą ich pewnie więcej, a wytaczając armaty wyłożą odpowiednie argumenty prawno-techniczne, które my świadomie pomijamy, po pierwsze, dlatego, aby nie dostarczać ewentualnej amunicji do dział, po drugie, by nie kopać dłużej leżącego.

Badania Związku, to jednak nie tylko ta nieszczęsna tabelka z źle przyjętymi kryteriami i dziwnymi wynikami. Warto chyba powiedzieć jeszcze parę słów o innych smaczkach, które bezsprzecznie wpłyną w branży i poza nią na postrzeganie jakości przedstawionych wyników. Na pierwszy ogień idzie trójstopniowa forma przedstawienia danych, okraszona na dodatek „dyskwalifikacją” albo aktem łaski dla okna. Nie wiedzieć dlaczego zamiast prostego kryterium spełnia / nie spełnia, zastosowano trzy kategorie oceny:

  • spełnia kryterium
  • nie spełnia kryterium i nie dyskwalifikuje produktu
  • nie spełnia kryterium i dyskwalifikuje produkt

Niektórych te kategorie zirytują, nas rozbawiły, bo to mniej więcej tak, jakby na oddziale położniczym podzielić przyszłe mamy według takiej gradacji:

  • jest w ciąży
  • jest trochę w ciąży
  • nie jest w ciąży

Kategoria „nie spełnia i nie dyskwalifikuje produktu”, czyli „jest trochę w ciąży” jest całkiem zbędna, zaciemnia rzeczywisty sens i wynik badań oraz wprowadza niepotrzebne zamieszanie. Jako konsumenci pragniemy zwrócić uwagę, że nasze stosunki ze sprzedawcami kształtuje przede wszystkim Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2002 r, Nr 141, poz. 1176) wprowadzająca do systemu prawnego pojęcie „niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową”. Jeśli w umowie określimy pożądaną wartość osiągów okien w zakresie określonych właściwości, a po dostawie lub montażu okaże się, że nie spełniają one wymagań umownych, to mało nas już interesuje w jakim stopniu w zakresie poszczególnych właściwości wymagania te jednak zostały spełnione. Nie interesują nas okna „trochę w ciąży”. Lubimy dzieci i tyle.

Nie należy też przesadnie spieszyć się z „dyskwalifikacjami”, szczególnie w przypadku producentów deklarujących do normy PN-EN 14351-1+A1:2010. Warto pamiętać, że w przeciwieństwie do przepisów techniczno-budowlanych albo krajowych aprobat technicznych nie ustala ona dla okien i drzwi żadnych wymagań minimalnych ani maksymalnych, które muszą być bezwzględnie spełnione aby uznać, że konstrukcja okienna jest zgodna z jej wymaganiami. Norma wprowadza na nasz grunt zasadę, że poziom wymagań dla okien i drzwi zależy od indywidualnie ustalonej charakterystyki oraz zamierzonego użytkowania z obowiązkowym uwzględnieniem wymagań przepisów techniczno-budowlanych kraju, w którym okno jest wprowadzane do obrotu. Problem pojawia się wtedy, gdy te przepisy, tak jak w Polsce nie ustalają poziomu wymagań dla określonej właściwości, jak na przykład dla wodoszczelności albo odporności na obciążenie wiatrem albo wyłączają możliwość zastosowania produktu tylko w określonych obiektach budowlanych, a nie w ogóle i pod tym problemem ugiął się Związek.

Jest w badaniu i smaczek prawno-etyczny. Jedna z firm, której produkt badano jest członkiem Związku Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa. Nie powiemy która, bo każdy może to sprawdzić sam. Być członkiem zacnej instytucji, to jeszcze nie grzech, ale... jakby nie spojrzeć, firma ta jako członek organizacji zlecającej badanie może wejść w posiadanie pełnego raportu z badań za 1/26 kosztów, a to fura wiedzy o produktach konkurencji całkiem darmo. Jeśli dodamy do tego ewentualne możliwości wykorzystania tych badań jako kaskadowych zgodnie z załącznikiem A1:2010 do normy PN-EN 14351-1, to ktoś może mieć całkiem spory bonus. Czy go wykorzysta i jak go wykorzysta, to już inna sprawa. Ma możliwość i to się liczy do naszej oceny smaczku prawno-etycznego.

Uważni konsumenci odnajdą w związkowym badaniu także informacje pożyteczne , a czasem nawet nieco zabawne. Pierwsza, ta pożyteczna, to taka, że powoli okno „tańsze” przestaje być synonimem „niższej wartości” technicznej. Druga, nieco zabawna szczególnie dla tych, którzy interesują się reklamą w świecie okiennym powstaje dzięki próbce nr 9. Zadeklarowane i zbadane osiągi „poprawionego ideału” są aktualnie na takim poziomie, że trochę boimy się pomyśleć, co sobą technicznie reprezentował „ideał”, który poprawiano, ale jak to mówią nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Przynajmniej wiadomo skąd wzięło się tak szczere i otwarte hasło o konieczności jego poprawy.

To chyba tyle na szybko i gorąco o rankingu, który w opinii jednego z vortali rzekomo „wstrząsnął branżą”. Z żalem przyznajemy, że nie jesteśmy wstrząśnięci, więc albo nie jesteśmy z branży, albo mamy serca z kamienia i łatwo się nie wzruszamy. Tertium non datur, chyba, że jesteśmy trochę w ciąży.

OKNOTEST.PL

Więcej produktów Przejdź do kategorii „Artykuły i wiadomości branżowe” Przejdź do kategorii „Okna energooszczędne”