Przewiń do artykułu
Montaż okien

Artykuły są sortowane alfabetycznie według porządku A-Z. Jeżeli nie możesz odszukać interesującej Cię treści w spisie treści skorzystaj z wyszukiwarki treści.

Zamknij spis treści

„Ciepły montaż” – zimne wykonanie.

Znacie powiedzenie „myślenie ma przyszłość”? Szkoda, że dla wielu montażystów okien myślenie nie tylko nie ma przyszłości, ale nie ma też teraźniejszości. Za chwilę zobaczycie przykład, w którym jak na dłoni widać, że zlecanie wykonania montażu warstwowego lub jak kto woli „ciepłego montażu” ekipie, która wie skąd wziąć materiały, ale nie wie jak i do czego je zastosować, kończy się porażką. Podobnie jak kupowanie okien w punkcie sprzedaży, w którym o „ciepłym montażu” już słyszeli, jeszcze nie widzieli, a już sprzedają. Inspiracją do napisania tego artykułu są materiały, które otrzymaliśmy parę dni temu od jednego z naszych czytelników, który myśląc, że ma tylko „Niebezpieczne rolety nadstawne” dowiedział się przy okazji o kłopocie z zimnym wykonaniem „ciepłego montażu”.

Banalne złego początki

Pan Iks, budując dom, zdobywał wiedzę w fachowej prasie. Wyczytał w Muratorze, że dobrze jest montować okna w technologii warstwowej. Zapalił się do tej idei i jak wielu innych inwestorów pomyślał sobie, że wybrany przez niego dostawca okien jest w tej dziedzinie profesjonalistą. W punkcie sprzedaży „profesjonalizm” został werbalnie potwierdzony, ot coś na zasadzie „pan chcesz, pan masz”. O tym, że tak zwany „ciepły montaż” okien wymaga przemyślenia oraz starannego planowania i wykonania pewnych niezbędnych elementów już na etapie robót murowych nasz czytelnik z Muratora się nie dowiedział, a wybrany przez niego „profesjonalista okienny” też mu tego nie powiedział. Tajemnica zawodowa? No, mniejsza z tym. Nie dowiedział się i już. Dalej była montażowa klasyka. Błędy w wymiarowaniu okien, w doborze materiałów montażowych, technologii wykonania i żadnych środków zaradczych oprócz... styropianu i jakże by inaczej pianki PUR. Miało być pięknie, wyszło jak zawsze.

„Dowody zbrodni”

Nasz Pan Iks do budowy ścian budynku użył pustaków Porotherm, które po montażu stolarki okiennej chciał docieplić odpowiednią warstwą styropianu. Wybrana przez niego ekipa montażowa postanowiła wykonać uszczelnienia połączeń okno – mur w technologii warstwowej przy użyciu: Od wewnątrz folii paroizolacyjnej firmy illbruck, a od zewnątrz paroprzepuszczalnych i wodoodpornych taśm rozprężnych. Środkowa warstwa termoizolacyjna wykonana przy użyciu pianki poliuretanowej (PUR). Zamiary - full wypas i nic nie zapowiada nieszczęścia. Co z tego wyszło? Montażowa zbrodnia, której dowody wpadły nam w ręce i którymi musimy się podzielić przed wydaniem wyroku. Spójrzmy razem na „dowody zbrodni”.

Ciepły montaż źle wykonany
Ciepły montaż źle wykonany

Na tym zdjęciu widać, od strony pomieszczenia, dolną poziomą ściankę ościeży okna, wykonaną z pustaków Porotherm oraz fragment progowej części okna wraz z paroizolacyjną folią illbrucka. Jakie tu popełniono błędy?

Po pierwsze, możemy iść o zakład, że montażyści nie splamili się użyciem klocków podporowych lub kotew progowych w dolnej części okna, tym samym obciążenia i siły działające na okno nie są właściwie przenoszone na konstrukcję budynku.

Po drugie, w omawianym przypadku nie może być mowy o właściwej ilości, rozmieszczeniu i wykonaniu mechanicznych połączeń okna z murem, szczególnie w części progowej okna.

Po trzecie, próby klejenia folii paroizolacyjnej, do widocznej na zdjęciu niewykończonej powierzchni porothermu są zabiegiem pozornym. Naszym zdaniem trudno skutecznie przykleić cokolwiek do powietrza, a tym samym zapewnić właściwą ochronę przeciw wilgoci wewnętrznej, warstwie izolacji termicznej osłoniętej folią i znajdującej się w szczelinie dylatacyjnej pomiędzy dolną krawędzią ościeżnicy okna, a płaszczyzną pustaka.

Po czwarte, nie można z góry wykluczyć, że w przestrzeniach powietrznych pustaków znajduje się jeszcze wilgoć pochodząca z opadów atmosferycznych, która w trakcie parowania przenika bezpośrednio do warstwy izolacji termicznej w progu okna powodując proces jej degradacji natychmiast po zakończeniu robót montażowych.

Poprawne wykonanie tego elementu uszczelnienia w trakcie „ciepłego montażu” wymaga wcześniejszego wyrównania dolnej płaszczyzny ościeży i zamknięcia komór powietrznych pustaka przy pomocy odpowiedniej warstwy zaprawy ciepłochronnej lub poprzez wymurowanie dodatkowej warstwy cegły pełnej i wyrównanie jej zwykłą zaprawą murarską. Jeśli tych czynności nie wykonuje ekipa montażowa w ustalonym zakresie robót, inwestor powinien zostać o tym uprzedzony na etapie przedkontraktowym i wykonać je samodzielnie. Wcześniejsze przewidywanie konieczności i sposobu wykonania takich robót wynika również z faktu, że wpływają one na ostateczne wymiary ościeży, a tym samym także konstrukcji okna.

Ciepły montaż źle wykonany
Ciepły montaż źle wykonany

Na kolejnym zdjęciu kolorem czerwonym zaznaczyliśmy miejsca, w których naszym zdaniem popełniono dalsze ewidentne błędy montażowe.

Zacznijmy od długiej czerwonej linii biegnącej na styku puszki rolety z kształtownikiem ramy ościeżnicy okna. Co nam tu nie pasuje? Okno jest ewidentnie źle zwymiarowane, o czym świadczy widoczna kilkucentymetrowa warstwa styropianu widoczna pomiędzy górną częścią puszki rolety, a elementem nadproża. Pomyłki wymiarowe mogą się zdarzyć, ale zamiast łatać otwór styropianem, wystarczyło w górnej części okna zastosować systemowe poszerzenie, do którego równie dobrze jak do ramy okna można przymocować adapter i dolną część puszki rolety.

Korzystając z systemowego poszerzenia, ekipa montażowa uniknęłaby dwóch kolejnych błędów, z których pierwszy polega na zastosowaniu zbyt wąskiej folii paroizolacyjnej, która w żaden sposób nie zabezpiecza przed wilgocią wewnętrzną warstwy termoizolacji, na styku nadproża i styropianu. Drugi na przyklejeniu folii bezpośrednio do płaszczyzny styropianu, co świadczy o tym, że ekipa montażowa nie ma pojęcia, że jest to zabronione przez firmę illbruck ze względu na reakcje chemiczne zachodzące pomiędzy spienionym polistyrenem (styropianem), a klejami butylowymi, którymi pokrywane są folie uszczelniające na odcinkach klejonych do muru . Miejsca popełnienia obu błędów zaznaczyliśmy czerwonymi prostokątami.

Następny błąd, to brak ciągłości linii folii paroizolacyjnych na obwodzie konstrukcji okiennej. Folie klejone są odcinkami, „na zakładkę”, co zaznaczyliśmy w czerwonym kole po prawej stronie. Tak sposób aplikacji folii uszczelniających również nie jest zalecany przez firmę illbruck.

Kolejny błąd, to mocowanie puszki rolety do muru przy użyciu kotew okiennych, co zaznaczyliśmy dwoma czerwonymi kołami w środkowej części zdjęcia. Nie mamy bladego pojęcia, kto i dlaczego wymyślił taki właśnie sposób mocowania rolety w otworze ościeży, dzięki któremu nie można osiągnąć niczego, oprócz dwóch dodatkowych dziur w górnej powierzchni skrzynki rolety. Kto ma trochę wyobraźni już powinien widzieć, jak pracująca pod wpływem temperatury i parcia wiatru, górna ścianka puszki rolety jest powoli, ale systematycznie rozrywana przez śrubę, którą przymocowana jest do niej stalowa kotwa okienna.

Ciepły montaż źle wykonany
Ciepły montaż źle wykonany

Kolejne zdjęcie pokazuje, że wykonane przy użyciu taśmy rozprężnej uszczelnienia od strony zewnętrznej wcale nie wyglądają lepiej! W czerwonym kółeczku u góry widoczna jest kotwa okienna, której sens stosowania w tym miejscu i w taki sposób jest podobny do wcześniej opisanego, czyli żaden.

W kółkach po lewej i prawej stronie zdjęcia, pokazujemy nagminny błąd montażowy polegający na stosowaniu taśm rozprężnych na nie wyrównanym podłożu. W tym wypadku, rozprężająca się taśma nie wypełniła połączeń pomiędzy pustakami. Nieuszczelnione niczym dziury powstałe pomiędzy płaszczyzną taśmy, a murem, w obrębie połączeń pustaków widoczne są jak na dłoni. O jakości wykonania tego uszczelnienia najdobitniej świadczy pianka PUR wyłażąca pomiędzy taśmą rozprężną, a murem, widoczna w prawym górnym zaznaczeniu.

Kolejna sprawa, to wielkość rozprężenia taśm. Zachowują one swoje właściwości izolacyjne, jeśli ich rozprężenie nie przekracza 30% rozprężenia maksymalnego dla danego rodzaju taśmy. W związku z tym stosowanie taśm rozprężnych przy uszczelnianiu połączeń okna z murem wymaga dość precyzyjnego wyliczenia szerokości szczelin dylatacyjnych wokół okna, jak najprostszych ścian ościeży oraz wyrównego podłoża. Dlaczego? Załóżmy, że omawianym przypadku, maksymalne 30% rozprężenia wypadnie na styku taśmy z płaszczyzną pustaka. Pytanie brzmi: „Jaki procent rozprężenia osiągnie taśma wypełniając dziury w spoinach pomiędzy pustakami?” Sporo większy niż 30% ? No właśnie. Dlatego i z tego powodu sposób użycia taśmy rozprężnej widoczny na zdjęciu należy uznać za niewłaściwy.

Pójdźmy jeszcze dalej i wyobraźmy sobie to czego jeszcze nie widać. Przewidywana przez inwestora warstwa docieplenia utworzy węgarek zachodzący na ramy okien lub w tym wypadku raczej na prowadnice rolet. Można w ciemno się zakładać, że styropian zostanie ułożony „na styk” do prowadnic rolet i otynkowany. To co wydarzy się później też łatwo przewidzieć. Jest tylko kwestią czasu, gdy na tym styku pojawią się najpierw spękania tynku, a później szczeliny, którymi wilgoć opadowa i zimne powietrze wcisną się pod warstwę docieplenia, a poprzez zaznaczone przez nas na zdjęciu „dziury” w uszczelnieniu taśmami, znajdą bezpośredni dostęp do warstwy termoizolacyjnej i „przywitają się” z wilgocią wewnętrzną wnikającą poprzez źle umiejscowione i źle połączone z murem folie paroizolacyjne. Co może się dziać dalej też dość łatwo odgadnąć. Delikatnie mówiąc, dobrze nie będzie.

Wyrok

W tym stanie rzeczy uznajemy, że widoczny na zdjęciach „ciepły montaż” został zrobiony w „zimnym wykonaniu”, czyli krótko mówiąc jest... Do bani!!!

OKNOTEST.PL

Więcej produktów Przejdź do kategorii „Artykuły i wiadomości branżowe” Przejdź do kategorii „Okna energooszczędne”