Przewiń do artykułu
Artykuły tematyczne

Artykuły są sortowane alfabetycznie według porządku A-Z. Jeżeli nie możesz odszukać interesującej Cię treści w spisie treści skorzystaj z wyszukiwarki treści.

Zamknij spis treści

Zawsze niech...

Wiecie kim był Kostia Baranikow? Temu malcowi przypisuje się autorstwo znanego czterowiersza, w którym zawarte jest dziecięce marzenie, a przy okazji przepiękna interpretacja słowa „zawsze”. Nic wam to nie mówi? Nie pamiętacie? No to przeczytajcie, albo... zaśpiewajcie!

Zawsze... w Dniu Dziecka

Opowiastka głosi, że kiedy czteroletniemu Kosti wytłumaczono znaczenie słowa „zawsze”, malec ułożył wierszyk, na którym później wychowało się kilka pokoleń dzieci. Co tu kryć, my też! Jak to szło?

„Zawsze niech będzie słońce,
Zawsze niech będzie niebo,
Zawsze niech będzie mama,
Zawsze niech będę ja.”

Te cztery wersy stały się refrenem znanej całej Europie piosenki „Słoneczny krąg”. W roku 1962 stała się szlagierem festiwalu młodzieży w Helsinkach, a zaśpiewana, (nieco samowolnie), w 1963 przez Tamarę Miensarową na festiwalu w Sopocie zdobyła ex aequo pierwszą nagrodę. Żeby nie było już żadnych wątpliwości, co do europejskiego, a nawet światowego znaczenia słów Kosti trzeba Wam wiedzieć, że tego właśnie refrenu w jednym z przemówień odwoływał się nie byle kto, bo prezydent USA Ronald Reagan, więc jak to leciało?

„Niebo jak len,
Słońce jak sen -
Oto rysunek malucha.
I kilka słów, literek rząd.
Nieśmiało wciska się w kąt:

Zawsze niech będzie słońce!
Zawsze niech będzie niebo!
Zawsze niech będzie mama!
Zawsze niech będę ja!”

Jeśli zastanawiacie się co było dalej w słowach piosenki, to na pewno nie było tam nic o oknach i całe szczęście, bo ten artykuł nie ma być o oknach, a o sprawianiu radości. Nie byle jakiej, bo wielkiej i nie byle komu, bo dzieciom. To nasze skromne podziękowanie dla ludzi i firm z branży, które oprócz poważnej codziennej pracy, znajdują w sobie chęć dzielenia się jej efektami. Bezinteresownie!

Złote na kasztany, kasztany na uśmiech

Jakiś miesiąc temu poproszono nas abyśmy rozważyli możliwość wsparcia organizacji festynu z okazji Dnia Dziecka w pewnej szkole podstawowej. Od dawna twierdzimy, że „wszystkie dzieci są nasze”, więc odmówić takiej propozycji nie było sposobu. Problemem do rozwiązania była wielka loteria fantowa, w której... wszystkie losy wygrywają! Samego Drobiazgu w naszej szkole będzie ze 300 osób, plus mamy, tatowie, babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie no w sumie potrzeba dobre kilkaset fantów. Sami nie dalibyśmy rady, więc zwróciliśmy się z prośbą o rzeczowe wsparcie imprezy do kilku branżowych firm i się nie zawiedliśmy! Były fanty, była loteria, były uśmiechnięte dziecięce buzie, a Rada Rodziców przy okazji zdobyła środki na finansowanie wielu pożytecznych spraw. Był prawdziwy Dzień Dziecka, z którego chcielibyśmy zdać krótką relację, bo w przyszłym roku znowu będzie Dzień Dziecka, więc... było tak:

Wszystko rozpoczęło się 02 czerwca o godzinie 9:00. O tej właśnie porze uruchomiony został „Kantor”, w którym „bezwartościowe” bilety Narodowego Banku Polskiego można było wymienić na... super cenne „Kasztany”, które mocą specjalnego dekretu stały się walutą obiegową festynu. Jak wieść festynowa niesie, a doświadczenie lat minionych uczy, kantor to dochodowy biznes!

Z forsą tak już bywa, że nawet jeśli ona nieco kasztanowa, to wydać ją łatwo. Szczęśliwi posiadacze Kasztanów nabytych w kantorze bez marudzenia ustawiali się w sporych kolejkach, by sprawdzić siłę nabywczą nowej waluty. Ta dość niezdyscyplinowana kolejka widoczna na zdjęciu ustawiła się po losy loterii fantowej, w której szczęście uśmiechneło się do wszystkich, choć jak to ze szczęściem bywa, raz był to uśmiech Mony Lisy, a innym taki od ucha do ucha.

Trudno, aby zabrakło Europy w miejscu gdzie waluta mocna i kupa narodu. Jako, że odcinków autostrady w pobliżu Poznania nie budowali Chińczycy łatwiej jeszcze stąd dojechać do Berlina niż do Warszawy. Przewaga logistyczna została wykorzystana i na festyn zawitał kolorowy Deutsch-Wagen, a wraz z nim lektorzy języka niemieckiego uczestniczący w projekcie, któremu patronuje ambasada RFN, zachęcając do poznawania kraju i języka naszych sąsiadów poprzez fajne gry, zabawy i konkursy. Teraz wiemy na pewno, że fenster znaczy okno, a lächeln, to uśmiech.

Inny europejski akcent na szkolnym festynie, to włoskie ESPRESSO. Dacie wiarę, że pierwszy ekspres do espresso powstał w 1901 roku. Serwowane w małej, ogrzanej przed podaniem filiżance o pojemności ok. 70 ml, espresso wypełnia ją do połowy. Można je pić z cukrem albo bez, można dodać kakao, wiórki czekolady, wanilię albo cynamon. Espresso z dodatkiem spienionego mleka, to... cappuccino, a nazwa espresso wcale nie ma związku z szybkością przygotowania, lecz pochodzi od włoskiego przymiotnika „espressivo”, co znaczy – wyrazisty, wyraźny. Czego to się człowiek nie dowie na szkolnym festynie.

Swoje pięć minut na festynie mieli także zwolennicy adrenaliny. Koło fortuny kręciło się nieustannie, choć sama Fortuna czasem zdawała się graczy opuszczać. No, cóż widać nawet boginie muszą mieć lunch-time albo czas na poprawienie makijażu.

Posiadacze kasztanów, którzy woleli nie zwierzać losowi i kołu fortuny mogli ulżyć swym kieszeniom w klasowych kramikach, w których wybór towarów wprawiłby w zakłopotanie nie jedną Biedronkę albo Żabkę. Patrząc na świnki skarbonki wydaje się też, że młodzi handlowcy doskonale wiedzą, co zrobić z zarobioną kasą. Widać nie darmo mówi się, że szkoła wychowuje, bawi i uczy. Swoją drogą ciekawe od kiedy to wprowadzono takie życiowe pragmatyczne programy.

Euro tuż, tuż. Młodym fanom piłki nożnej dano szansę, aby sprawdzili własne warianty taktyczne na Grecję i Rosję. No bo z Czechami to jak się dowiedzieliśmy będzie już małe... piwo. Wyniku rozgrywki tego młodego człowieka nie zdradzimy, ale wierzcie nam... dobrze grał, choć co tu kryć drużyna była trochę sztywna.

Dla pięknych młodych amazonek nie zainteresowanych jeszcze futbolem przygotowano nie mniejsze atrakcje w postaci ujeżdżania prawdziwie groźnej czworonożnej bestii. Jak widać nawet jej właściciel trzymać ją musiał krótko... przy pysku! Oj się działo i... piszczało, a bestii w to graj. Amazonki odważne, a bestia... przeżyła. Uff!

Omdlewającym z nadmiaru wrażeń, pomoc medyczna niesiona była natychmiast. Nie tam przez jakiś NFZ. Profesjonalna, fachowa, kasztanowa pomoc festynowa. Spróbowaliśmy. Dwa Kasztany i 180/110. Hm... .

Nasz wynik jeszcze z nóg nie zwala, ale jakby co, to tuż obok był punkt dla tych w stanie gorszym od naszego. Masaż serca? Nie ma sprawy. Ćwiczono zawzięcie. Może kiedyś, komuś przyda się, ten... festyn.

I tyle naszej relacji ze szkolnego festynu. Nie skłamaliśmy ni słowa. Złote na kasztany, kasztany na uśmiech!

Chcielibyśmy w imieniu swoim i naszych dzieciaków podziękować firmom DRUTEX, INTERNORM, GUARDIAN oraz VETREX za pomoc rzeczową, która znakomicie pomogła w organizacji zabawy. Wasz gest trafił do celu, dosłownie i w przenośni. A wracając do Kosti, jego wierszyka i piosenki, która z niego powstała. Wiecie jakimi słowy się kończy?

„Słońce niech lśni, człowiek niech śni,
Szczęście niech rodzą nam dni!”

Ktoś uważa inaczej?

OKNOTEST.PL

Więcej produktów Przejdź do kategorii „Artykuły i wiadomości branżowe” Przejdź do kategorii „Okna energooszczędne”

Bądź na bieżąco!
Newsletter!